Kapituła plebiscytu PLK oddała mu 73 na 75 możliwych punktów w głosowaniu na najlepszego obrońcę sezonu. Kilka dni później Quanterrius Jackson podpisał kontrakt z zupełnie nowym klubem. Dziki Warszawa ogłosiły transfer koszykarza, który jeszcze niedawno bronił barw Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski.
Liczby z minionego sezonu same tłumaczą pośpiech stołecznego klubu. Jackson notował średnio 13,1 punktu na mecz, do tego 6,3 zbiórki i aż 3,3 przechwytu na spotkanie. To właśnie ta ostatnia liczba w dużej mierze przesądziła o jego tytule najlepszego obrońcy ligi.
Do przedłużenia umowy ze Stalą nie doszło głównie z powodu oczekiwań finansowych zawodnika — a trener Andrzej Urban wcale nie chciał z nim się rozstawać. Ostrów Wielkopolski stracił więc lidera formacji defensywnej. Warszawa zyskała gracza, który dopiero co udowodnił, że nie ma sobie równych w lidze na swojej pozycji.
Decyzja Dzików nie wzięła się znikąd. Klub postanowił zmienić obrońcę po tym, jak Tim Adetukasi nie zrobił wrażenia podczas turnieju kwalifikacyjnego do Basketball Champions League. W kluczowym momencie sezonu zabrakło przekonującej gry — i to właśnie przyspieszyło transfer, który dziś ogłasza klub.
„Negocjacje były bardzo krótkie i konkretne”
Prezes Dzików Warszawa, Michał Szolc, nie krył zadowolenia z tempa rozmów. „Negocjacje były bardzo krótkie i konkretne. Nasz wynik w kwalifikacjach BCL poniósł się szerokim echem w koszykarskim świecie, a to bardzo ułatwia wszelkie rozmowy” — powiedział w rozmowie z Interią.
„Tytuł najlepszego obrońcy ligi mówi wiele o jego umiejętnościach i mam nadzieję, że potwierdzi je w barwach naszego klubu” — dodał Szolc.
Na aklimatyzację czasu nie będzie. Już w sobotę Dziki Warszawa zagrają w Sosnowcu w półfinale turnieju o Superpuchar Polski przeciwko Zastalowi Zielona Góra — pierwszy sprawdzian nowego nabytku wypadnie właściwie natychmiast.