„Czuję się świetnie. W swojej karierze wiele razy znajdowałem się w takiej sytuacji, więc nie jest to dla mnie nic nowego” – powiedział Luka Doncić podczas spotkania z dziennikarzami. Słoweński rozgrywający w ten sposób odniósł się do nowej roli, jaka go teraz czeka w Los Angeles Lakers – roli lidera po odejściu LeBrona Jamesa.
James pożegnał się z klubem. Otwiera właśnie nowy rozdział kariery w Philadelphia 76ers. Na tegorocznym Media Day Lakers, zorganizowanym w ośrodku klubu w El Segundo, jego zabrakło. Jak zauważył „New York Post”, samo wydarzenie przyciągnęło mniej uwagi niż w poprzednich latach.
Decyzja o zmianie barw klubowych wyszła od samego Jamesa. Menedżer generalny Lakers Rob Pelinka, wspominając wspólne lata z 40-letnim skrzydłowym, nazwał ten czas „wielką erą”.
Nowy rozdział bez LeBrona
Odejście Jamesa przetasowuje układ sił w drużynie. Austin Reaves zostaje w Los Angeles i ma otrzymać jeszcze większą rolę w zespole. Lakers liczą też na środkowego Walkera Kesslera – a on musi jeszcze udowodnić, że był wart ceny, jaką za niego zapłacono. Bo cena była wysoka: za koszykarza klub oddał Utah Jazz dwa niechronione wybory w pierwszej rundzie draftu oraz dwa prawa do zamiany takich wyborów.
Zmian w kadrze jest więcej. Przed startem sezonu w składzie Lakers pojawiło się dziewięciu nowych zawodników. Ambicje klubu z Los Angeles nie zmalały – wciąż liczy na siedemnaste mistrzostwo NBA w swojej historii. Tym, kto ma go do tego poprowadzić, jest teraz Doncić.