Dwanaście minut na parkiecie, dwa trafione rzuty za trzy punkty i zadanie krycia Stephena Curry’ego. Tak wyglądał piątkowy wieczór Jeremy’ego Sochana w San Francisco. Portland Trail Blazers zmierzyli się tam z Golden State Warriors w ostatnim sparingu przed sezonem 2026/2027. Dla Sochana i całej ekipy z Portlandu był to formalny koniec przygotowań.
23-letni skrzydłowy spędził na parkiecie 12 minut. Zdobył w tym czasie sześć punktów – trafił dwa z dwóch rzutów za trzy, nie wpadł mu natomiast jeden rzut za dwa. Do tego dopisał trzy zbiórki, asystę, stratę i przechwyt. A trener, co ciekawe, wysłał go do krycia Stephena Curry’ego, czyli jednego z najlepszych strzelców w historii ligi.
Warto dodać, że Sochan gra w Portland na kontrakcie niegwarantowanym. Każdy taki występ w sparingu ma więc dla niego dodatkowy wymiar.
Warriors lepsi na własnym parkiecie
Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 128:118. Punkty w kwartach rozkładały się tak: 35:26, 32:32, 38:33, 23:27. Dla Golden State był to ostatni akord preseasonu, który klub zamknął bilansem 4-2, w tym 3-0 na własnym boisku.
Curry zagrał 26 minut i zdobył 20 punktów, trafiając 7 z 19 rzutów z gry, w tym 3 z 11 za trzy punkty. Debiutujący w NBA Yaxel Lendeborg dodał 17 oczek. W drużynie gospodarzy punktowali jeszcze Podziemski (17) i Horford (15).
Portland nie oddało jednak meczu bez walki. Damian Lillard zapisał na koncie 23 punkty i był bezbłędny z linii rzutów wolnych – 13 na 13. Ja Morant dołożył 19 punktów, a Scoot Henderson zdobył 17, wykańczając jedną z akcji efektownym wsadem po podaniu właśnie od Sochana.
Teraz Trail Blazers przestawiają się już na sezon regularny. Pierwszy mecz czeka ich 21 października, u siebie, przeciwko Phoenix Suns.