Dillon Brooks zostaje w Phoenix. Skrzydłowy przedłużył kontrakt z Suns na trzy lata i 73 miliony dolarów, z obowiązywaniem umowy do końca sezonu 2029-30. Informację podał 6 sierpnia 2026 roku Shams Charania, a szczegóły transakcji agencji ESPN ujawnił Mike George z Klutch Sports.
30-letni Kanadyjczyk będzie zarabiał średnio 24,33 miliona dolarów rocznie — kwota solidna, ale daleka od maksimum. Brett Siegel z ClutchPoints informował, że Suns mogli zaproponować nawet cztery lata i 125 milionów dolarów, czyli 31,25 miliona rocznie. Brooks świadomie wybrał krótszy i tańszy wariant. Po wygaśnięciu nowej umowy jego łączne zarobki w karierze sięgną około 200 milionów dolarów.
Rekordowy sezon i nowe otoczenie
W pierwszym sezonie w barwach Phoenix Brooks uśredniał 20,2 punktu na mecz — najlepszy wynik w jego dotychczasowej karierze. Liderem drużyny pozostaje Devin Booker, a ławką trenerską kieruje Jordan Ott. Poprzedni sezon Suns zamknęli z bilansem 45–37, co dało im siódme miejsce w Konferencji Zachodniej.
Lato w Arizonie upływa pod znakiem gruntownej przebudowy składu. Wieloletnie kontrakty podpisali Mark Williams, Collin Gillespie i Jordan Goodwin, a do ekipy dołączyli Miles Bridges oraz Luke Kennard. Przedłużenie umowy z Brooksem to kolejny element tej układanki — klub wyraźnie buduje stabilne jądro wokół Bookera.
Jest jednak i cień nad tą historią. W marcu 2026 roku skrzydłowy został zatrzymany w Scottsdale pod zarzutem prowadzenia pojazdu pod wpływem marihuany. Suns mimo to zdecydowali się związać go kontraktem na kolejne trzy lata. To czytelny sygnał: w Phoenixie widzą w nim kluczową postać odbudowywanej drużyny.