Sześć sekund do końca. Tyle czasu wystarczyło, by cały mecz rozsypał się jak domek z kart – a zaczęło się od jednego rzutu wolnego, który nawet nie doleciał do kosza. W niedzielę w Wałbrzychu Górnik Zamek Książ pokonał Dziki Warszawa 74:71.
Spotkanie przypominało jazdę kolejką górską. Pierwszą kwartę wygrał Górnik 24:16, ale potem inicjatywę przejęły Dziki – 23:18 w drugiej odsłonie i 23:13 w trzeciej. Jeszcze przed ostatnimi minutami goście z Warszawy prowadzili 71:68. I wtedy coś się zacięło: gospodarze w czwartej kwarcie zdobyli tylko 19 punktów, ale to i tak wystarczyło, bo Dziki w tym samym czasie trafiły zaledwie dziewięć.
O losach meczu zadecydowało kilka sekund chaosu. Na niespełna sześć przed końcem Trey Diggs wymusił faul i poszedł na linię po trzy rzuty wolne. Trafił dwa z trzech – 72:71 dla Górnika. Dwie sekundy przed syreną Dariusz Wyka, walcząc o piłkę, sfaulował przypadkowo, oddając rywalom kolejne dwa rzuty wolne.
Niedolot, który zdecydował
Do linii podszedł Makai Ashton-Langford – z szansą, by odwrócić losy całego meczu. Spudłował obie próby, a druga nawet nie doleciała do obręczy. Zmarnowana szansa gości oznaczała jedno: Trey Diggs wrócił na linię i tym razem trafił oba rzuty, ustalając wynik na 74:71.
Diggs zasłużył na tytuł bohatera meczu nie tylko dzięki ostatnim sekundom. Amerykanin skończył spotkanie z 19 punktami – najwięcej w zespole gospodarzy. Po 12 dorzucili Mike Scott i Leemet Bockler. W statystykach Górnika znaleźli się też Nowakowski (9), Goins (8), Curry Jr. (7), Bojanowski (4), Wyka (3) i Rohosy Jr. (2), a Szelążek zakończył mecz bez punktu na koncie.
U Dzików najlepszy był Joseph Girard III – 23 punkty. Gorzej zapamięta ten wieczór Grzegorz Kamiński, który w decydujących momentach przestrzelił kilka ważnych trójek. Resztę punktów dla warszawian zdobyli Jackson (11), Ashton (10), Kamiński (9), Krasuski (8), Osunniyi (6), Kempa (2) i Luke (2); Frąckiewicz i Aleksandrowicz zeszli z parkietu bez punktu.
Dla Górnika Zamek Książ to drugie zwycięstwo w trzech meczach sezonu 2026/2027 – bilans 2-1. Dziki Warszawa mają identyczny bilans, 2-1, z tą różnicą, że porażka w Wałbrzychu była dla nich pierwszą w tym sezonie.