Zegar w Oklahomie odliczał ostatnie minuty, a tablica wyników nie pozostawiała wątpliwości: 102:119 dla gospodarzy. Phoenix Suns bronili się już bez większych nadziei, mecz był praktycznie rozstrzygnięty. W jednej z akcji Dillon Brooks, który tego wieczoru grał na pozycji środkowego, ruszył pod kosz rywali po niecelnej próbie za trzy punkty – chciał tylko zebrać piłkę do zbiórki.
Wyszło zupełnie inaczej. W ferworze walki odbił ją o parkiet, a ta, ku zdumieniu wszystkich na boisku, wpadła prosto do kosza. Najbardziej zdziwieni byli chyba sami zawodnicy Oklahoma City Thunder – Shai Gilgeous-Alexander i Jalen Williams stali tuż przy linii i mogli obserwować całą scenę z bliska.
Nagranie obiegło sieć w mgnieniu oka. Profil ESPN skomentował krótko: „To najbardziej cyrkowy rzut, jaki kiedykolwiek zobaczysz”. Konto NBA na X ograniczyło się do pytania, które pewnie zadawała sobie większość widzów: „Jak to wpadło do kosza?”.
Wynik meczu nie zmienił się, ale statystyki Brooksa warte są uwagi
Na końcowy rezultat ten koszykarski kuriozum nie miał żadnego wpływu – w poniedziałek Suns przegrali 114:125. Sam Brooks, 30-letni skrzydłowy, miał za to niezły wieczór w liczbach: 19 punktów, pięć zbiórek i pięć asyst.
Dla obu ekip to kolejny wpis w zupełnie innych tabelach. Oklahoma City Thunder, z kompletem czterech zwycięstw, zajmuje drugie miejsce w Konferencji Zachodniej. Phoenix Suns mają na koncie jedno zwycięstwo w trzech meczach i na razie plasują się na 11. lokacie.