„W rozgrywkach wystąpi również 70 Europejczyków” — tak NBA podsumowała skład ligi przed nowym sezonem. To drugi najlepszy wynik w historii rozgrywek. Polaka w tym gronie jednak nie znajdziemy.
Najliczniejszą grupę wśród Europejczyków tworzą Francuzi — grają w lidze w liczbie 17. Spośród nich wyróżnia się Victor Wembanyama, uznany najlepszym obrońcą poprzedniego sezonu. Jest też pewna zmiana na szczycie: po raz pierwszy od 13 lat prowadzenie w zestawieniu zagranicznych zawodników nie należy do Kanady — reprezentuje ją 16 koszykarzy. Dalej w klasyfikacji są Australia z dziewięcioma graczami i Niemcy z siedmioma. Po sześciu reprezentantów w lidze mają z kolei Nigeria i Serbia.
Ta europejska lista nazwisk w NBA to coś więcej niż suche liczby. Wśród graczy znajdują się Nikola Jokić, Giannis Antetokounmpo i Luka Dončić — zawodnicy, którzy od lat decydują o tym, komu przypadają najważniejsze nagrody indywidualne. Ostatnie osiem tytułów MVP sezonu zasadniczego trafiło właśnie do czterech koszykarzy spoza Stanów Zjednoczonych: Shai Gilgeousa-Alexandra, Jokicia, Joela Embiida i Antetokounmpo.
W tym gronie zabrakło Jeremy’ego Sochana, jedynego Polaka, który w ostatnich latach występował w lidze. Przed sezonem zawodnik został zwolniony przez Portland Trail Blazers i obecnie pozostaje bez klubu.
Liga coraz bardziej globalna
NBA poinformowała też o rekordowej liczbie ponad 60 koszykarzy urodzonych w Afryce lub mających przynajmniej jednego rodzica pochodzącego z tego kontynentu. W kadrach wszystkich 30 zespołów ligi gra przynajmniej jeden zagraniczny zawodnik. Najwięcej takich graczy — po siedmiu — mają Dallas Mavericks, Miami Heat i Washington Wizards.
To już szósty sezon z rzędu, w którym liczba zawodników spoza USA sięga co najmniej 120. Rekord padł rok temu, gdy w lidze wystąpiło 135 takich koszykarzy. Tegoroczny wynik — nawet bez Polaka w żadnej kadrze — pokazuje, że globalizacja NBA nie zwalnia tempa.