„W trudniejszych czasach też miałam takie myśli, ale cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem” – wyznała Anna Twardosz. Liderka polskich skoczkiń narciarskich ma 25 lat. Przed sobą kolejny sezon Pucharu Świata, a w nim konkretny cel: udowodnić, że jej miejsce jest w drugiej serii, nie na jej obrzeżach.
Dotąd w konkursach Pucharu Świata zwykle meldowała się w czołowej trzydziestce, czasem tuż za nią. To właśnie ona jako jedyna Polka regularnie przebija się do drugich serii. W minionym sezonie zajęła 24. miejsce w klasyfikacji generalnej, a w szwedzkim Falun wskoczyła do czołowej dziesiątki.
O własnej przemianie mówi bez owijania w bawełnę. „Myślę, że dorosłam do tego. Teraz wiem, czego chcę, gdzie chcę być, i robię wszystko, żeby to osiągnąć” – powiedziała PAP.
Dowodów na formę nie trzeba szukać daleko. W październiku na igelicie Wielkiej Krokwi w Zakopanem Twardosz obroniła tytuł mistrzyni Polski, wygrywając z dużą przewagą nad Kamilą Karpiel i Nicole Konderlą. „Czuję się już bardzo dobrze na skoczni i pokazuję to w zawodach. Do rozpoczęcia Pucharu Świata jest jeszcze trochę czasu, więc można jeszcze zrobić małe szlify. Na pewno chcę oddawać dobre skoki i nie skupiam się na wynikach” – zapowiedziała.
Rasnov jako szczęśliwa skocznia
Letni sezon potwierdził, że ta forma nie jest dziełem przypadku. W tym roku Twardosz dwukrotnie wygrała konkursy na skoczni w rumuńskim Rasnovie, a w klasyfikacji Letniego Grand Prix skoczkiń narciarskich zajęła drugie miejsce z dorobkiem 294 punktów. Całą edycję wygrała Słowenka Ema Klinec, zbierając 363 punkty. W 2025 roku Polka dwukrotnie stawała na trzecim stopniu podium w Rasnovie.
„Bardzo lubię tam skakać. Choć długo się tam jedzie, to bardzo przyjemna skocznia, trochę inna niż wszystkie. Zawsze się cieszę, gdy tam jadę, bo wiem, że będą dobre skoki” – mówi o rumuńskim obiekcie.
Mimo wyników i statusu najlepszej z Polek Twardosz nie chce etykiety liderki kadry. „Nie czuję się liderką polskiej kadry. Po prostu chcę pokazywać się z jak najlepszej strony, oddawać dobre skoki i walczyć z najlepszymi” – podkreśliła.
Za jej progresem stoi sztab, który wymienia bez wahania. Polską kadrę kobiet prowadzi Marcin Bachleda, a jego asystentem jest Stefan Hula. „Trener Marcin wraz ze Stefanem Hulą odegrali bardzo dużą rolę w mojej karierze. W kadrze panuje dobra atmosfera. Dużo rozmawiamy, co potem procentuje na skoczni” – opowiedziała.
W tle tej historii pojawiają się też inne nazwiska. Austriaczka Marita Kramer zdobyła Kryształową Kulę w 2022 roku – to poziom, do którego Twardosz wciąż się porównuje. W Polsce przez kilka lat najlepszą zawodniczką była Kinga Rajda, zanim pałeczkę przejęła właśnie Twardosz.
Nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich wystartuje 20 listopada w norweskim Lillehammer. Twardosz patrzy na to, co dzieje się wokół niej, z umiarkowanym optymizmem. „Myślę, że kobiece skoki narciarskie w Polsce powoli zmierzają w dobrym kierunku” – podsumowała.