Minął ledwie weekend od finału Letniego Grand Prix w Klingenthal, a na liście startowej znów nie było żadnego Rosjanina. To nie przypadek. FIS formalnie dopuściła rosyjskich skoczków do rywalizacji międzynarodowej, ale na skoczniach Pucharu Świata wciąż ich nie widać. Teraz wychodzi na jaw, że część z nich czeka na coś innego – ponowną weryfikację statusu neutralności.
Jak informuje Skijumping.pl, FIS zdecydowała się jeszcze raz przyjrzeć kilkunastu zawodnikom i zawodniczkom z Rosji, którym wcześniej przyznano status neutralnego sportowca (AIN), umożliwiający starty w zawodach międzynarodowych. Decyzję skomentował Sandro Pertile, dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich – to on wyjaśnił, dlaczego neutralność niektórych zawodników trzeba sprawdzić jeszcze raz.
Przypadek Klimowa
Najwięcej pytań wzbudza sprawa Jewgienija Klimowa. W marcu 2022 roku, krótko po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, rosyjski skoczek wziął udział w propagandowym wiecu na moskiewskich Łużnikach. Na jego kurtce widać było literę „Z” – symbol poparcia dla rosyjskiej agresji. Mimo to Klimow dostał zgodę na występy jako neutralny sportowiec.
Zasady FIS, obowiązujące formalnie od sezonu 2026/27, nie pozostawiają wątpliwości: Rosjanie i Białorusini mogą startować wyłącznie indywidualnie, bez symboli narodowych. Zanim staną na skoczni pod flagą FIS, muszą podpisać deklarację neutralności. Federacja zastrzegła sobie też prawo do stałego monitorowania przestrzegania tych zasad i nakładania sankcji w razie naruszeń – i właśnie ten mechanizm uruchomiono teraz wobec części rosyjskich zawodników.
Nie wszyscy wierzą, że to wystarczy. Jakub Janda, Czech i były zdobywca Kryształowej Kuli, wskazywał, że rosyjski sport pozostaje narzędziem propagandy, a państwo prowadzące wojnę przeciwko Ukrainie powinno być nadal izolowane.
Na razie cały spór o zasady i nazwiska ma wymiar czysto teoretyczny – Rosjanie i tak nie pojawiają się na skoczniach Pucharu Świata. Przeszkodą są kwestie wizowe oraz obowiązkowe pomiary kombinezonów skanerem 3D. Rosyjska federacja proponowała, by takie pomiary odbyły się w Chinach lub Kazachstanie, FIS się jednak nie zgodziła. Dopóki ten impas trwa, dyskusja o neutralności Klimowa i innych zawodników toczy się bez ich fizycznej obecności na zawodach.