Co sprawiło, że jedna z najlepszych polskich snowboardzistek musiała zrezygnować z treningów w kluczowym momencie przygotowań? Odpowiedź Aleksandra Król-Walas znalazła we własnym ciele – druga ciąża okazała się znacznie bardziej skomplikowana, niż zakładała.
Aleksandra Król-Walas od lat należy do światowej czołówki snowboardu alpejskiego. W jej dorobku są dwa brązowe medale mistrzostw świata, a jeszcze w lutym tego roku startowała na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, gdzie zajęła siódme miejsce w slalomie gigancie równoległym. Teraz 35-letnia zawodniczka przygotowuje się do narodzin drugiego dziecka. Jak sama przyznaje, ten czas wygląda zupełnie inaczej, niż planowała.
Dwukrotna medalistka mistrzostw świata spodziewa się drugiego dziecka, a na świat ma przyjść syn. Termin porodu przypada na początek listopada. O tym, co działo się po drodze, Król-Walas opowiedziała w rozmowie z audycją „Cztery pory roku” w Polskim Radiu Jedynka.
„Jak minął pierwszy trymestr, to poczułam się lepiej, wróciłam do ćwiczeń, ale wszystko się pokomplikowało. Miałam skurcze i inne problemy, dlatego musiałam zaprzestać” – przyznała zawodniczka. Skurcze, które pojawiły się w trakcie ciąży, wymusiły szybką rewizję planów. Lekarze zalecili jej odpoczynek i ograniczenie aktywności fizycznej – dla zawodowej sportowczyni to oznaczało jedno: trzeba było całkowicie wstrzymać treningi.
Sama Król-Walas nie kryje, że droga powrotna do formy po tej ciąży będzie trudniejsza niż po pierwszej. „Zapewne to ciało będzie na zupełnie innym poziomie, niż było po pierwszej ciąży, bo jednak się nie ruszam. Powrót będzie trudniejszy niż po pierwszej ciąży” – powiedziała.
Jak wyglądał pierwszy powrót
Dla porównania – pierwsze macierzyństwo przebiegło u niej zupełnie inaczej. Pod koniec grudnia 2023 roku urodziła córkę Hanię, przez co opuściła cały sezon 2023/2024. Mimo to powrót na trasę okazał się spektakularny: już w pierwszych zawodach Pucharu Świata po przerwie, w chińskim Mylin, zajęła drugie miejsce, przegrywając jedynie z utytułowaną Ester Ledecką. Później triumfowała w szwajcarskim Scuol, a w 2025 roku zdobyła brąz mistrzostw świata w Engadynie.
Tamten powrót do sportu Król-Walas opisała bardzo szczerze. „Wcześniej myślałam, że wiem, co to znaczy być zmęczonym, teraz wiem, że nie wiedziałam” – mówiła o łączeniu macierzyństwa z treningami na najwyższym poziomie.
Tym razem sytuacja wygląda inaczej, a terminy są znacznie bardziej niepewne. Nie wiadomo jeszcze, kiedy Król-Walas ponownie pojawi się na zawodach. Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa (FIS) w opublikowanym 20 października materiale dotyczącym przygotowań do sezonu 2026/2027 zaznaczyła, że plany Polki nie zostały formalnie potwierdzone. W tym samym dokumencie federacja wymieniła innych reprezentantów Polski w snowboardzie, w tym Oskara Kwiatkowskiego i Michała Nowaczyka.
Na razie liczy się bezpieczne donoszenie ciąży i narodziny syna, zaplanowane na początek listopada. Czy i kiedy Król-Walas wróci na trasy Pucharu Świata – to pytanie wciąż bez odpowiedzi.