„Przegrywałem już 0:4, ale wiedziałem, że to nie koniec” – takimi słowami Krzysztof Ratajski mógłby opisać swój mecz drugiej rundy mistrzostw Europy w darcie, w którym znalazł się na skraju porażki, by ostatecznie świętować najważniejszy awans w karierze. 49-letni Polak pokonał Holendra Kevina Doetsa 10:8 i po raz pierwszy w karierze wywalczył miejsce w ćwierćfinale tego turnieju.
Łatwo nie było. Ratajski przegrywał na początku meczu 0:4, ale odpowiedział serią pięciu wygranych legów z rzędu i przejął inicjatywę. Potem role się odwróciły – Doetsowi, zajmującemu 25. miejsce w rankingu PDC, do zwycięstwa brakowało już tylko dwóch partii przy stanie 8:6. Pochodzący ze Skarżyska-Kamiennej Ratajski jednak nie złożył broni. Doprowadził do wyniku 6:8, a potem zamknął mecz na 10:8.
Przed Ratajskim Luke Littler
W ćwierćfinale, rozgrywanym w Dortmundzie, gdzie trwają mistrzostwa Europy, Polaka zajmującego 19. miejsce w rankingu PDC czeka starcie o awans do najlepszej czwórki turnieju z Luke’em Littlerem. Anglik, urodzony w 2007 roku, jest liderem światowego rankingu PDC. Jego osiągnięcia robią wrażenie niezależnie od wieku: ze startów w trzech turniejach o mistrzostwo globu wychodził z finału w każdym z nich, a dwa z nich – w sezonach 2024/2025 i 2025/2026 – wygrał. Na koncie młodego Anglika jest już 14 tytułów, z czego pięć zdobył w obecnym sezonie.
Historia dotychczasowych pojedynków tej dwójki nie daje Polakowi wielu powodów do optymizmu. Nadchodzący mecz będzie ich ósmym starciem, a bilans wszystkich poprzednich wynosi 7-0 na korzyść Littlera. Na pierwsze zwycięstwo nad młodszym o trzy dekady rywalem Ratajski wciąż więc czeka.
Spotkanie wyznaczono na niedzielę, 25 października, choć dokładna godzina startu nie została jeszcze podana. Dla polskiego dartowca to mecz, który – niezależnie od wyniku – już teraz zapisał się jako jego najlepszy występ w historii mistrzostw Europy.