Jeszcze w minionym sezonie Mikkel Bech-Laursen jeździł po torze w Częstochowie, próbując pomóc Betard Sparcie Wrocław łatać dziurę po falach kontuzji w składzie. Zdobył tam jeden punkt. Kilka miesięcy później 32-letni Duńczyk ma już nowy adres zawodowy – podpisał kontrakt z Rospiggarną Hallstavik, występującą w szwedzkiej Bauhaus-Ligan.
A ta historia zaczęła się dużo wcześniej niż wrocławski epizod. Bech-Laursen przez sześć lat był poza żużlowym torem, na sportowej emeryturze. Decyzję o powrocie podjął z myślą o sezonie 2026. Zanim trafił do PGE Ekstraligi, ścigał się w barwach duńskiego Slangerup – to był pierwszy krok w drodze z powrotem do rywalizacji.
Sparta, wicemistrz Polski, dała mu szansę w trudnym momencie dla klubu. Prawdziwie udany powrót Bech-Laursen zaliczył jednak nie we Wrocławiu, a w Szwecji – w trakcie sezonu zasilił szeregi Valsarny Hagfors, zespołu rywalizującego na zapleczu elity, w lidze Allsvenskan. Tam pokazał, że sześć lat przerwy nie zabrało mu klasy: w ośmiu spotkaniach wykręcił średnią 2,375 punktu na bieg. W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników całej ligi ustąpił miejsca tylko Kimowi Nilssonowi i Timo Lahtiemu.
Nowy projekt w Hallstavik
Te liczby nie umknęły uwadze Rospiggarny, klubu, który buduje teraz kadrę z myślą o sezonie 2027. Drugim elementem układanki jest Marcus Jansson, zakontraktowany jako nowy pierwszy trener zespołu – to właśnie on, razem z profilem toru w Hallstavik, przekonał Duńczyka do podpisu.
„Bardzo się cieszę z porozumienia z Rospiggarną. Tutejszy tor niezwykle mi pasuje, a praca, jaką klub wkłada w swój rozwój, w połączeniu z zakontraktowaniem Marcusa Janssona jako nowego pierwszego trenera, sprawiła, że był to naturalny krok. Chcemy kontynuować to, co udało nam się wypracować w Valsarnie” – powiedział Bech-Laursen.
Dla zawodnika, który jeszcze rok temu wracał na tor po sześcioletniej przerwie, to kolejny etap drogi – zaczętej od ratowania Sparty w kryzysowym momencie, a teraz prowadzącej do projektu budowanego pod przyszłość szwedzkiego klubu.