Co właściwie zastał na polskich trybunach reprezentant Polski, który po latach gry za granicą wrócił do krajowej ligi? Tomasz Fornal, 29-letni przyjmujący, nie owijał w bawełnę – odpowiedział tuż po meczu, w którym jego nowy klub, mistrz Polski Aluron CMC Warta Zawiercie, pokonał ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1.
„Fantastycznie jest wrócić” – powiedział bez wahania. I dodał, że powrót do Polski, do klubu, z którym identyfikuje się całe miasto, to „coś pięknego”.
Droga do tego zwycięstwa nie była prosta. Tydzień wcześniej Zawiercie przegrało 0:3 z GKS-em Katowice, a w meczu z ZAKSĄ zespół musiał przełamać się aż w czwartym secie, który skończył się wynikiem 32:30. Dla Fornala to jednak nie był problem – to był fundament.
„Cieszę się, że mieliśmy problemy”
Przyjmujący nie kryje, że trudności po porażce z GKS-em mogą jeszcze wyjść zespołowi na dobre. „Tak się buduje charakter i osobowość zespołu. Może to głupio zabrzmi, że cieszę się, że mieliśmy problemy, ale to na pewno nam pomoże w przeciwieństwo do łatwo wygranego spotkania w stosunku 3:0” – ocenił. Jak zaznaczył, mecz z ZAKSĄ wygrano „wolą walki, drużynowością”, a sama drużyna po pierwszej kolejce była „podrażniona” – i to zaangażowanie widać było już na treningach.
Samą atmosferę meczową Fornal nazwał fantastyczną. „Wygrywamy trudny mecz na przewagi. To będzie nam tylko pomagać” – stwierdził, wracając do walki w czwartym secie.
Żyjemy w złotej erze siatkówki klubowej i reprezentacyjnej. Widać to w halach.
Po powrocie z zagranicznych lig reprezentant Polski zwrócił uwagę właśnie na to, co zobaczył na trybunach – pełne hale i atmosferę, która według niego odzwierciedla dzisiejszy poziom polskiej siatkówki. Wyraził też przekonanie, że kibice będą przy zespole niezależnie od tego, gdzie rozegrane zostaną mecze. „Jestem święcie przekonany, że nasi drodzy kibice będą z nami zarówno w Zawierciu, jak i w Sosnowcu. Wspierajcie nas” – zaapelował.
Na koniec Fornal nie unikał trzeźwej oceny sezonu, który tak naprawdę dopiero się zaczął. „Na pewno będą cięższe momenty i chwile, w których będziemy musieli cierpieć, bo taki jest sport. Mam nadzieję, że tego cierpienia będzie mało, a dużo więcej będziemy świętować i się cieszyć” – podsumował przyjmujący mistrzów Polski.