Już przed pierwszym gwizdkiem w Kędzierzynie-Koźlu dało się wyczuć, że coś tego dnia jest inaczej. Leon przyjechał do hali z całą drużyną Bogdanki LUK Lublin, rozgrzewał się razem z kolegami, po czym usiadł na ławce – i tak zostało już do końca spotkania. Reprezentant Polski i gwiazda klubu nie rozegrał ani jednej akcji, a jego zespół i tak rozbił wicemistrzowską pieczęć na ZAKSIE 3:0.
Taki wynik w hicie 1. kolejki Tauron Ligi mógłby sugerować łatwiznę. Nic bardziej mylnego. Sami zwycięzcy przyznali, że mecz kosztował ich sporo nerwów. „Wygraliśmy 3:0, ale były momenty, w których musieliśmy się mocno napocić” – podsumował klub po spotkaniu. Decydujący moment przyszedł dopiero w trzeciej partii, gdy Bogdanka szybko wypracowała przewagę i konsekwentnie nie oddała jej aż do końcowego gwizdka.
Statuetkę dla MVP spotkania odebrał Aleks Grozdanov, bułgarski środkowy lubelskiej drużyny. Jego wizytówką był blok – pięć punktów zdobytych właśnie w ten sposób zaważyło na przebiegu kilku kluczowych akcji. Rozgrywający Bogdanki, Marcin Komenda, nie krył, że wyjazd do Kędzierzyna-Koźla nigdy nie jest formalnością. „Łatwo o zwycięstwo dziś nie było. Kędzierzyn-Koźle to zawsze trudny teren. Odkąd pamiętam, drużyny, w których grałem, toczyły tu ciężkie boje” – mówił po meczu.
„ZAKSA była niewygodnym przeciwnikiem. Grała mądrze, technicznie” – dodał Komenda.
Drużyna Andrei Gianiego zmierzyła się z rywalem w osłabionym składzie. Ze względów zdrowotnych zabrakło rozgrywającego Quinna Isaacsona oraz przyjmującego Bartosza Zycha. Na miejsce Isaacsona klub ściągnął latem reprezentanta Niemiec Jana Zimmermanna, lecz ten wciąż nie był gotowy do gry w niedzielę – kibice w Kędzierzynie-Koźlu wciąż czekają więc na jego debiut.
Dlaczego Leon odpoczywał
Decyzję o pozostawieniu Leona na ławce podjął trener Bogdanki, Stephane Antiga. Chodziło o to, by gwiazdor był w pełni gotowy na kolejne, równie wymagające starcia. Plan zakłada, że Polak wróci na parkiet już w następną niedzielę, gdy Bogdanka zagra z Aluronem CMC Wartą Zawiercie o Superpuchar Polski.
Pod jego nieobecność w ataku błysnęli Mikołaj Sawicki oraz Ran Takahashi, określany w klubie mianem nowej japońskiej gwiazdy zespołu. To oni wzięli na siebie część odpowiedzialności, którą zwykle dźwiga Leon – i zrobili to na tyle skutecznie, że rotacja nie zachwiała rytmem drużyny.
Najbliższe dni nie dają żadnej ze stron chwili wytchnienia. W środę ZAKSA pojedzie na wyjazd do Zawiercia, gdzie zmierzy się z Aluronem CMC Wartą, podczas gdy Bogdanka podejmie u siebie Energę Treflę Gdańsk. W tej samej kolejce, w której padł wynik w Kędzierzynie-Koźlu, GKS Katowice pokonał Aluron CMC Wartę Zawiercie 3:0 – sygnał, że na starcie sezonu niespodzianek może być więcej.