Sabah Baku rozniósł Slavię Praga 2:0, a w wyjściowym składzie gospodarzy pojawił się Tymoteusz Puchacz. Na trybunach obrońca, jak się potem okazało, nie był sam — kibicowała mu żona.
Spotkanie z trybun oglądała Oliwia Puchacz. Po końcowym gwizdku influencerka wrzuciła do sieci wpis z kilkoma zdjęciami ze stadionu, w tym fotkami z ukochanym. Emocji nie kryła. „Pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów” — napisała krótko.
Od poznania w Warszawie do oświadczyn
Żona piłkarza to Oliwia Nincevic. Poznali się pod koniec 2024 roku, w jednym z warszawskich klubów. Kilka miesięcy później Nincevic wspomniała o tym w podcaście „Cała na biało”, nie zdradzając jednak zbyt wiele. „Historia jest ogólnie dość zaplątana i muszę uniknąć kilku szczegółów. Ale tak, tam się zaczęło” — mówiła.
W styczniu 2026 roku padły oświadczyny. Influencerka nie czekała długo — w sieci szybko wylądowały zdjęcia z pierścionkiem na palcu.
Ślub odbył się 27 maja — tak podał sam piłkarz. Ceremonia miała miejsce we Wrocławiu, gdzie Puchacz ma zaprzyjaźnionego księdza. Za świadka stanął jego przyjaciel, Aleksander Theus.
Ciekawe jest co innego: cała sprawa była owiana tajemnicą dużo większą niż zwykła chęć prywatności. Rodzice i przyjaciele nie znali ani daty, ani prawdziwego powodu wyjazdu — powiedziano im, że jedzie się na galę dla influencerów. Zaproszenia, które miały podtrzymać tę iluzję, Oliwia Nincevic przygotowała z pomocą sztucznej inteligencji. Na samej ceremonii stawili się tylko para młoda, świadkowie i rodzice — nikt więcej.
Całą intrygę Tymoteusz Puchacz opisał w podcaście Tomasza Ćwiąkały, choć odcinek wyszedł już po ślubie. Teraz, kilka miesięcy po weselu, para przeżywa kolejny ważny moment — tym razem na stadionie w Baku, gdzie Oliwia z trybun patrzyła, jak mąż święci pierwszy triumf w Lidze Mistrzów.