LHT Lublin zainaugurował rozgrywki grupy północnej 2. ligi hokejowej, a rzeczywistość wyższej klasy rozgrywkowej dała się beniaminkowi poczuć od pierwszych minut. Z KH Warsaw Capitals lublinianie przegrali aż 3:17.
Dla gospodarzy początek meczu był wręcz katastrofalny — po niespełna ośmiu minutach Capitals prowadzili już 3:0. Lublinianie odpowiedzieli golem Alaksandra Truchanowicza, ale jeszcze przed końcem pierwszej tercji Jarosław Lorek dołożył kolejne trafienie dla gości. Po 20 minutach tablica wyników pokazywała 4:1 dla Warszawian.
Druga tercja pogrzebała resztki nadziei na honorowy wynik. Capitals strzelili w niej sześć goli, nie dopuszczając rywali do żadnego trafienia. Przed ostatnią częścią gry na tablicy świeciło już 10:1. W trzeciej tercji LHT zdobył jeszcze dwa gole, Warszawianie odpowiedzieli siedmioma kolejnymi. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 17:3 dla KH Warsaw Capitals.
Głosy po meczu
Kapitan gospodarzy Paweł Głuszak nie szukał wymówek, choć zwrócił uwagę na warunki przygotowań. „Do treningów wróciliśmy dopiero trzy tygodnie temu, a w innych miastach lodowiska są czynne znacznie dłużej, nawet o kilka miesięcy w roku” — przyznał. Jak dodał, drużynie towarzyszyły mieszane emocje przed starciem z mocniejszym rywalem. „Na pewno towarzyszyła nam ekscytacja, bo mierzymy się z innymi, lepszymi drużynami, a to dodatkowo motywuje do cięższej pracy. Pojawiła się też odrobina strachu” — powiedział.
Grający trener LHT Ołeh Komarczew ocenił, że rywale bezlitośnie karali każdy błąd jego zespołu. „Graliśmy z bardzo wymagającym przeciwnikiem, który wykorzystywał każdą okazję, jaką dawały mu nasze błędy” — zauważył. Zdaniem trenera zespołowi zabrakło czasu na przećwiczenie taktyki. „Spędziliśmy na lodzie zbyt mało czasu, żeby dokładnie przećwiczyć wybrane schematy gry, a to pozwoliłoby nam uzyskać lepszy bilans bramkowy” — stwierdził. Przyznał też, że w drugiej połowie meczu zawodnikom brakowało już sił. „Zabrakło nam sił, a w pewnym momencie wiele osób po prostu przestało myśleć na lodzie. Z każdą minutą było coraz trudniej utrzymać koncentrację” — mówił. Zapowiedział pracę nad kondycją i grą defensywną. „Na pewno musimy popracować nad kondycją całej drużyny, a w pierwszej kolejności skupić się na ustawieniu i schemacie gry w tercji obronnej” — podsumował. Mimo wyniku jedną osobę wyróżnił szczególnie — bramkarza Marcina Żyszkiewicza. „Mimo wyniku, z perspektywy trenera najlepiej wypadł Marcin Żyszkiewicz. Bardzo wiele sytuacji obronił, a kilka jego interwencji było naprawdę znakomitych” — podkreślił Komarczew.
Po stronie gości nastroje były zgoła inne. Bramkarz Warszawian Krzysztof Gutkowski podsumował mecz jako realizację planu. „Przyjechaliśmy do Lublina zdeterminowani i dobrze przygotowani, aby zdobyć trzy punkty w dobrym stylu” — powiedział. „Weszliśmy w mecz zgodnie z planem, strzelając szybko trzy gole, i można powiedzieć, że było to spotkanie bez większej historii” — dodał. Beniaminkowi jednak nie poskąpił dobrego słowa. „Pomimo dużej różnicy i wysokiej naszej wygranej życzę im, aby hokej w tej części Polski szedł do przodu” — życzył.
„Widać, że chłopaki mają ambicję i walczą, ale na tym etapie brakuje im jeszcze trochę doświadczenia” — ocenił kapitan Capitals Maciej Młynarczyk.
Młynarczyk zauważył też, że jego zespół rozkręcał się z tercji na tercję. „Pierwszy mecz sezonu, więc w pierwszej tercji spokojnie wchodziliśmy w grę, a z każdą kolejną coraz bardziej łapaliśmy swój rytm” — wyjaśnił. Dobrym słowem wspomniał też infrastrukturę lubelskiego obiektu. „Lód naprawdę fajny, twardy i szybki” — ocenił. Uwagi nie uszła mu także atmosfera na trybunach. „Na duży plus zasługują też kibice gospodarzy, którzy stworzyli świetną atmosferę i praktycznie wypełnili halę” — podkreślił.
Prezes LHT Tomasz Janowski skierował słowa podziękowania do fanów, przypominając jednocześnie o skromnych warunkach klubu. „Chcielibyśmy bardzo podziękować kibicom, że byli z nami i wspierali nas w tak licznym gronie. Wiemy, że warunki nie są najlepsze, bo nie ma trybun” — powiedział.