Trzynasty gem trzeciego seta, dwie godziny i dwie minuty walki na Korcie Centralnym — i dopiero wtedy Iga Świątek posłała asa serwisowego, kończąc mecz. Obrończyni tytułu otarła łzy. Nie ze zmęczenia — ze szczęścia.
Tenisistka z Raszyna, rozstawiona w 139. edycji Wimbledonu z numerem trzecim, pokonała Taylor Townsend 6:1, 2:6, 6:3. Rywalka zajmuje 81. miejsce w rankingu WTA, jest leworęczna i specjalizuje się przede wszystkim w grze podwójnej — i właśnie ta specyfika zadała Świątek sporo bólu: niekonwencjonalne uderzenia, agresywna gra przy siatce, nieustanny dyskomfort.
Błyskawiczny start, bolesny regres
Pierwszy set był pokazem siły. Świątek wygrała go 6:1 po serii sześciu gemów z rzędu, a cały set trwał zaledwie 31 minut. Nic nie zapowiadało tego, co miało nadejść.
W drugim secie Townsend wyszła na 3:0 z podwójnym przełamaniem serwisu Polki. Świątek próbowała się podnieść — w ósmym gemie obroniła dwie piłki setowe i miała nawet break-pointa — lecz Amerykanka zamknęła partię przy trzeciej okazji. Set dla Townsend 6:2, czas trwania: 39 minut. Nagle mecz wyglądał zupełnie inaczej.
Decydująca partia zaczęła się od maratonu. Pierwszy gem trwał 13 minut, zawierał 9 równowag i łącznie 24 wymiany. Świątek obroniła w nim trzy break-pointy i utrzymała podanie — i to był przełom psychiczny. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa stopniowo przejmowała kontrolę: wyszła na 4:2 z przełamaniem, straciła serwis w siódmym gemie i zrobiło się 4:3, po czym natychmiast odpowiedziała przełamaniem Townsend w ósmym gemie, wychodząc na 5:3. As serwisowy. Koniec.
Statystyki nie były piękne. Świątek popełniła 10 podwójnych błędów serwisowych i aż 36 niewymuszonych błędów — liczby, które trener Francisco Roig z pewnością rozłoży na czynniki pierwsze przed kolejną rundą. Warto jednak pamiętać o kontekście: w Erze Open obrończyni tytułu odpadała z Wimbledonu w pierwszej rundzie tylko dwa razy przed rokiem 2026. Presja na Świątek była jak najbardziej realna.
W drugiej rundzie rywalką Polki będzie Czeszka Karolína Plíšková, była liderka światowego rankingu, która w pierwszej rundzie odprawiła rodaczkę Terezę Valentovą 6:3, 6:4. Plíšková to jedna z najmocniej serwujących tenisistek w historii — mecz będzie więc przede wszystkim testem serwisu. Tym razem Świątek nie może pozwolić sobie na 10 podwójnych błędów.