Hubert Hurkacz zaliczył w trzeciej rundzie Wimbledonu 2026 jeden z tych meczów, o których mówi się długo po turnieju. Stracił pierwszego seta, przez chwilę wyglądało to niepokojąco — a jednak odwrócił bieg wydarzeń i zameldował się w czwartej rundzie. Końcowy wynik: 4:6, 7:6, 7:5, 6:2.
Trudny początek, mocna odpowiedź
Po drugiej stronie siatki stał Tommy Paul, 21. rakieta świata według rankingu ATP. Amerykanin nie dawał złudzeń od pierwszej piłki. Wygrał inauguracyjnego seta 6:4 w niecałe 40 minut, a o jego przewadze zdecydowało przełamanie już w trzecim gemie. Hurkacz nie zdążył odpowiedzieć. Jeszcze nie.
Drugi set to zupełnie inna historia. Polak odrabiał stratę 3:5, zdołał wyrównać i doprowadził do tie-breaka — który wygrał. Jeden set za jeden. Mecz zaczął się od nowa.
W trzeciej partii kluczowy okazał się jedenasty gem: Hurkacz przełamał Paula i zamknął seta 7:5. Psychologiczny cios. Czwarty set był już jednostronny — dwa przełamania, pewne 6:2 i koniec. Na korcie spędzili łącznie 3 godziny i 10 minut.
Droga Hurkacza do tej chwili wyglądała imponująco. W pierwszej rundzie bez straty seta wyeliminował Caspera Ruuda, 12. rakietę świata. W drugiej — równie pewnie — odprawił Sebastiana Ofnera (110. ATP), znowu 3:0.
Struff czeka w czwartej rundzie
Rywalem Polaka w czwartej rundzie będzie Jan-Lennard Struff z Niemiec. Niemiec dotarł tu ciężką drogą — trzy mecze, dwa z nich rozstrzygnięte dopiero w piątym secie. Struff pokonał Sebastiana Baeza 3:2 oraz Brandona Nakashimę 3:2. Trzecią rundę zamknął jednak z przytupem: Daniił Miedwiediew odpadł 0:3.
Na papierze Hurkacz jest faworytem. Wimbledon 2026 zdążył już jednak pokazać, że trawa nie wybacza niedopatrzeń.