Trzy stracone break pointy, cztery gemy odrobione z rzędu i 59 minut później Jan Zieliński mógł wreszcie unieść ręce w geście triumfu. Polak razem z Brytyjczykiem Lukiem Johnsonem pokonali w półfinale debla Chengdu Open 2026 niemiecką parę Jakob Schnaitter/Mark Wallner 6:3, 6:2.
Zaczęło się nerwowo. W pierwszym secie to Niemcy złapali rytm, przełamali serwis rywali i prowadzili już 3:2. Odpowiedź przyszła szybko – Zieliński i Johnson wzięli z rzędu cztery gemy i set powędrował na ich konto.
Drugą partię kontrolowali już bez większych wahań. Schnaitter i Wallner tracili własny serwis w trzecim i siódmym gemie, co dało Polakowi i Brytyjczykowi przewagę, której Niemcy nie byli już w stanie odrobić. Mecz zakończył się przy drugiej piłce meczowej, wykorzystanej w ósmym gemie drugiego seta.
To był kolejny trudny mecz na drodze do finału – i wcale nie pierwszy z takim scenariuszem. Zarówno w pierwszej rundzie, jak i w ćwierćfinale Zieliński z Johnsonem musieli ratować się super tie-breakiem, żeby grać dalej. Tym cenniejszy jest ich awans, bo do turnieju w Chengdu przystępowali jako para nierozstawiona.
Dla obu tenisistów to chwila wyjątkowa – pierwszy wspólny finał w męskim touree ATP. Rywala poznają dopiero we wtorek, gdy rozstrzygnie się drugi półfinał. Naprzeciw nich stanie albo najwyżej rozstawiona francuska para Theo Arribage/Albano Olivetti, albo duet z numerem czwartym: Amerykanin Robert Galloway i Szwed Andre Goransson.
Doświadczenie po obu stronach siatki
29-letni Zieliński w karierze deblowej w cyklu ATP ma na koncie bilans finałów 5-10, a na kolejny tytuł rangi ATP Tour czeka od marca 2024 roku. Jego 32-letni partner, Luke Johnson, smak zwycięstwa w finale zna za to bardzo dobrze – wygrał wszystkie trzy dotychczasowe, choć za każdym razem grał u boku Holendra Sandera Arendsa.
Chengdu Open rozgrywany jest na kortach twardych w chińskim Chengdu, a pula nagród turnieju wynosi 1,210 mln dolarów. Wtorkowy finał pokaże, czy świeża współpraca Zielińskiego i Johnsona przełoży się od razu na pierwszy wspólny tytuł.