„Iga wygrała Wielkiego Szlema na trawie. Wygrała Wielkiego Szlema na mączce. Wygrała Wielkiego Szlema na korcie twardym”
– tymi słowami Alexandra Eala otworzyła swoją konferencję prasową przed trzecią rundą Wimbledonu. Filipinka nie ukrywa, z kim przyszło jej się zmierzyć. I nie zamierza się chować.
Iga Świątek, aktualnie trzecia rakieta świata, zmierzy się z Alexandrą Ealą, zajmującą 32. miejsce w rankingu WTA, w trzeciej rundzie tegorocznego Wimbledonu. To ich trzecia konfrontacja w 2025 roku – i zarazem pierwsza na trawie.
Eala nie zamierza odpuszczać
Na konferencji prasowej Filipinka mówiła bez ogródek. Przyznała, że czeka ją trudne zadanie – ale dała też do zrozumienia, że zamierza utrudnić życie rywalce.
„To będzie trudny mecz dla mnie… Ale postaram się, żeby i dla niej był trudny.”
„Ale myślę, że jestem na to gotowa. Jestem gotowa dać z siebie wszystko, zdecydowanie.”
Krótko. Konkretnie. Bez zbędnych słów.
Do trzeciej rundy obie dotarły bez większych problemów. Świątek kolejno wyeliminowała Karolinę Pliskovą i Taylor Townsend. Eala natomiast pokonała Mayę Joint oraz Renatę Zarazuą.
Wzajemny bilans z tego sezonu dostarcza smaczków. W marcu, na twardych kortach w Miami, Filipinka wzięła górę – 6:2, 7:5 – i było to ich pierwsze spotkanie w ogóle. Kilka tygodni później Świątek odpowiedziała na mączce w Madrycie: 4:6, 6:4, 6:2 po zaciętym trzysetowym boju. Wimbledon będzie więc trzecim starciem sezonu i pierwszym na trawie – de facto finałem tej miniaturowej rywalizacji.
Eala doskonale wie, z kim gra. Szacunek w jej słowach słychać wyraźnie – ale słychać też coś więcej. W Miami już raz pokazała, że Świątek można zaskoczyć. Teraz chce to powtórzyć na kortach All England Clubu.