Co decyduje o awansie na wielkoszlemowym turnieju, kiedy rywal nie odpuszcza do ostatniej piłki? Flavio Cobolli przekonał się o tym osobiście w meczu pierwszej rundy US Open z Comesaną – i wyszedł z tej próby zwycięsko.
Po spotkaniu Włoch nie ukrywał, że walka ciągnęła się do samego końca. „Na turnieju wielkoszlemowym trzeba walczyć do ostatniej piłki” – powiedział Cobolli.
Cierpliwości musiał nabrać nie tylko on. Alexander Zverev spędził na korcie pięć godzin, zanim wywalczył awans do drugiej rundy. Tak długi mecz na otwarcie to niezły sprawdzian formy i wytrzymałości Niemca.
Zupełnie inny rozdział pierwszego dnia napisał Gael Monfils. Francuz wygrał mecz pierwszej rundy dokładnie w dniu swoich 40. urodzin. Trudno o lepszy prezent niż zwycięstwo na korcie w Nowym Jorku.
W turnieju kobiet równie wyraźnie zaznaczyła obecność Coco Gauff. Amerykanka awansowała do drugiej rundy, a swoje samopoczucie po meczu określiła jednym słowem: „niesamowite”.
Pierwsza runda US Open pokazała więc kilka twarzy sportowej walki – maratońskie pojedynki, urodzinowe zwycięstwo i słowa o konieczności grania do ostatniej piłki, które chyba najlepiej oddają ducha wielkoszlemowych zmagań.