„Nie widzisz, co się tu dzieje? Mamy szczęście, że w ogóle jest prąd…” – tak Daniela Hantuchova wspomina swoją reakcję na jedną z próśb, które dostała od otoczenia Igi Świątek podczas turnieju w Madrycie.
Hantuchova, była czołowa tenisistka, dwa lata temu pełniła funkcję dyrektorki turnieju WTA 1000 w Madrycie. Dziś ze szczegółami wraca do tamtych wydarzeń w wideopodkaście „Kanar+” czeskiego oddziału Canal+. A było o czym mówić, bo akurat podczas tej edycji turnieju w całym mieście wystąpił poważny blackout.
„Pamiętasz, jak dwa lata temu w Madrycie wysiadł prąd? To była naprawdę poważna sytuacja w całym mieście” – przypomniała Hantuchova w rozmowie. Sytuacja była na tyle poważna, że organizatorzy musieli improwizować nawet przy podstawowych kwestiach logistycznych. „Dosłownie dostarczaliśmy bułki czy coś w tym stylu na kolację” – zdradziła była tenisistka.
Kurczak na jedenastą i tajemnicze pranie
Najbardziej zaskoczyła ją jednak prośba, która trafiła do niej następnego ranka po blackoucie. „Następnego ranka dostałam – hm – prośbę od trenerki mentalnej Świątek. Chciała, żeby podgrzać kurczaka na godzinę jedenastą” – opowiedziała Hantuchova, odnosząc się do Darii Abramowicz, trenerki mentalnej Igi Świątek.
Reakcja była natychmiastowa i pełna niedowierzania. „Pomyślałam sobie: 'Co mam zrobić? Pocierać o siebie dwa kamienie? Rozpalić ognisko? Nie widzisz, co się tu dzieje? Mamy szczęście, że w ogóle jest prąd…'” – wspominała, cytując swoje własne myśli z tamtego momentu.
Blackout to jednak nie był jedyny nietypowy epizod z udziałem polskiej tenisistki. Jeszcze przed przerwą w dostawie prądu Iga Świątek osobiście przyniosła Hantuchovej swoje pranie, pytając, co z nim zrobić. „Musiałam też osobiście zająć się praniem. Iga przyniosła mi je i zapytała, co z nim zrobić” – relacjonowała była dyrektorka turnieju.
Hantuchova, porównując to doświadczenie do swojego wychowania, zaznaczyła wyraźną różnicę pokoleniową. „Nie wyobrażam sobie, żebym podeszła do kogoś z pokolenia naszych rodziców i zapytała: 'No dobra, mam tu pranie – i co mam z nim zrobić?'” – stwierdziła. W studiu podkastu całą rozmowę prowadzono raczej w tonie rozbawienia i zdziwienia niż krytyki.
Sportowo tamten turniej zakończył się dla Świątek wielkim sukcesem – warto o tym przypomnieć. Polka sięgnęła po tytuł w Madrycie, pokonując w finale Arynę Sabalenkę 7:5, 4:6, 7:6(7). Dziś Świątek zajmuje 9. miejsce w rankingu WTA, a Sabalenka plasuje się na 2. pozycji.