„Leylah Fernandez (Kanada, 6/WC) – Mira Andriejewa (1) 6:2, 7:5” – ten suchy wynik wystarczył, by wstrząsnąć turniejem Singapore Tennis Open 2026. Mirra Andriejewa, najwyżej rozstawiona zawodniczka imprezy, przegrała w ćwierćfinale 2:6, 5:7 i w ten sposób pożegnała się z marzeniami o finale.
Mecz trwał godzinę i 32 minuty. Przez cały ten czas obie panie zawzięcie odbierały sobie serwis. Fernandez aż sześciokrotnie przełamała rywalkę, Andriejewa odpowiedziała trzema przełamaniami – to jednak było za mało.
Wizerunkowo ta porażka boli, bo mówimy przecież o mistrzyni Rolanda Garrosa 2026 i piątej rakiecie świata. Fernandez, notowana dopiero na 31. miejscu rankingu WTA, po raz kolejny udowodniła, że potrafi zaskakiwać wyżej notowane rywalki.
To już trzecie zwycięstwo Kanadyjki nad Rosjanką w bezpośrednich starciach – bilans par sięga teraz 3-2 na jej korzyść. Ciekawy wzorzec rysuje się przy okazji nawierzchni: na mączce górą zawsze była Andriejewa, wygrywając w Madrycie w 2023 i 2026 roku. Na twardych kortach role się odwracają – tu dyktowała warunki Fernandez, triumfując w Hongkongu w 2023, Toronto w 2026 i teraz w Singapurze.
Chwalińska czeka na debiut w starciu z Fernandez
Zwyciężczyni czwartkowego ćwierćfinału w sobotę zagra o finał z Mają Chwalińską, rozstawioną z numerem piątym. Będzie to ich pierwsze spotkanie na światowych kortach – wcześniej te zawodniczki nigdy się nie mierzyły.
Singapore Tennis Open 2026 to impreza kategorii WTA 500, rozgrywana na twardych kortach w hali, z pulą nagród sięgającą 1,206 mln dolarów. Zmagania w głównej drabince singla potrwają do niedzieli 27 września. Zwyciężczynię czeka nagroda: 500 punktów do rankingu WTA i czek na 185,5 tys. dolarów.