Maja Chwalińska w niedzielę sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł WTA, wygrywając turniej w Wuhan. W finale pokonała Brytyjkę Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2. Mecz trwał blisko trzy godziny, a Polka musiała odrabiać straty po przegranym pierwszym secie. Ten triumf dał jej awans z 22. na 11. miejsce w rankingu WTA.
Sukces nie obronił się jednak przed falą krytyki w sieci. Część internautów uznała, że Chwalińska powinna bez trudu rozprawić się z rywalką, skoro dzieliła je przepaść rankingowa – Kartal plasowała się wówczas dopiero na 170. miejscu na świecie. Na te głosy zareagował Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej. W rozmowie z „Faktem” postanowił wytłumaczyć, dlaczego taka ocena mija się z prawdą.
„Kiedy czytam, że ktoś jest na 170. miejscu na świecie i powinien być łatwym rywalem, coś mnie trafia. To może przecież być zawodniczka, która wcześniej zmagała się z kontuzją, tak jak Sonay Kartal. Skoro Brytyjka pokonuje zawodniczki z pierwszej i drugiej dziesiątki, to znaczy, że jest świetną tenisistką”
Szczypka przypomniał, że niska pozycja Kartal w rankingu to efekt długiej przerwy, a nie braku umiejętności. 24-letnia Brytyjka leczyła kontuzję przez pół roku i nie grała na kortach od marca do końca września, wracając dopiero na turnieju w Pekinie. Właśnie ta przerwa zepchnęła ją pod koniec drugiej setki klasyfikacji WTA – a przecież jeszcze w lipcu 2025 roku notowała najwyższe w karierze 44. miejsce.
Za jakością rywalki Chwalińskiej przemawiała też droga Kartal do finału w Wuhan: po drodze Brytyjka wyeliminowała Belindę Bencic, Jasmine Paolini, Elinę Switolinę oraz Jelenę Ostapenko, czyli zawodniczki regularnie startujące w czołówce rankingu. „Proponuję wszystkim, żeby, zanim zaczną oceniać, poświęcili trochę czasu na lekturę i sprawdzili w internecie, co się wydarzyło, jak ta zawodniczka wcześniej grała i jak wyglądała jej sytuacja. Wszystkie dziewczyny walczą o swoje kariery” – apelował menedżer Chwalińskiej.
„Nikt nie trafia do czołówki przypadkiem”
Szczypka podsumował też znaczenie samego turniejowego sukcesu. „Poziom jest wyśrubowany do granic możliwości. Sport wymaga ogromnego wysiłku fizycznego i nikt nie trafia do czołówki przypadkiem. Jest mnóstwo elementów, które trzeba połączyć, żeby wygrać turniej. O wszystkim decydują drobne szczegóły. Cieszymy się, że tym razem udało się osiągnąć sukces tak szybko” – powiedział.