Kamil Majchrzak poradził sobie z Lorenzo Sonego 7:5, 6:2 w pierwszej rundzie eliminacji turnieju ATP 500 w Tokio. Mecz zajął godzinę i 22 minuty. Polak, sklasyfikowany na 71. miejscu w rankingu ATP, był lepszy od zajmującego 83. pozycję Włocha. To był ich pierwszy pojedynek na zawodowych kortach. Padał deszcz, więc – jak większość eliminacyjnych spotkań tego dnia – grali pod dachem.
To już kolejny turniej Majchrzaka w Azji z rzędu. Tydzień wcześniej występował w Hangzhou, na ATP 250, gdzie wygrał jeden mecz. Gdyby dotarł tam przynajmniej do półfinału, czekałaby go specjalna przepustka – tzw. special exempt – prosto do głównej drabinki w Tokio. Nie udało się, więc do eliminacji musiał podchodzić na tych samych zasadach co większość rywali.
Wygrana z Sonego daje mu awans do decydującej rundy kwalifikacji. Tam czeka Francuz Arthur Fils – zawodnik z zupełnie innej półki rankingowej, bo zajmujący 9. miejsce na liście ATP. Do Top 10 wszedł zresztą dopiero co, w poniedziałek 28 września.
Fils w kwalifikacjach przez własne przeoczenie
Sam fakt, że świeżo upieczony członek światowej czołowej dziesiątki gra w eliminacjach, jest ciekawostką. Fils trafił tam, bo po prostu zapomniał zgłosić się do turnieju przed zamknięciem listy startowej. Organizatorzy nie skusili się na przyznanie mu dzikiej karty, więc Francuz musiał przejść tę samą drogę, co pozostali kwalifikanci. W poniedziałek, w pierwszej rundzie, poradził sobie bez większego trudu z Amerykaninem Martinem Dammem, wygrywając 2:6, 6:1, 6:1.
Ci dwaj grali już wcześniej. W lutym w Dosze, w Katarze, lepszy był Fils – bilans bezpośrednich starć to 1-0 dla Francuza. Teraz kolejna odsłona, tym razem stawką będzie miejsce w głównej drabince Kinoshita Group Japan Open Tennis Championships. To turniej ATP 500 na kortach twardych, z pulą nagród sięgającą 2,342 mln dolarów.