Kto po cichu stoi za najlepszym sezonem w karierze Mai Chwalińskiej? Odpowiedź wymknęła się w mediach społecznościowych, tuż po jej kolejnym zwycięstwie w Wuhan.
Chwalińska pokonała rozstawioną Ivę Jovic 6:4, 6:1 i tym samym wywalczyła awans do ćwierćfinału chińskiego turnieju. W kolejnej rundzie zmierzy się z Marią Sakkari. Efekt tej formy widać już w rankingu – Polka awansowała w klasyfikacji WTA „na żywo” na 19. pozycję, najwyższą w swojej dotychczasowej karierze.
Po meczu z Jovic Chwalińska opublikowała w mediach społecznościowych wpis z dwoma zdjęciami. Na jednym widać ją samą oraz dwóch mężczyzn siłujących się na rękę. Jeden z nich to Jaroslav „Bob” Machovsky, trener Polki – współpracują już szósty rok, razem jeżdżąc po turniejach na całym świecie.
Drugi mężczyzna na fotografii to Aleksander Trzciński, fizjoterapeuta Mai Chwalińskiej. Zwykle siedzi w cieniu sztabu, daleko od obiektywów. Tym razem było inaczej. Na jego własnym profilu w mediach społecznościowych wylądowało nagranie z kulis przygotowań Chwalińskiej do meczu z Jovic – krótki kadr codziennej pracy, która normalnie nie trafia przed kamery turniejowe.
Doświadczenie, które sięga dalej niż Wuhan
Trzciński nie jest w polskim tenisie przypadkową postacią. Należy do sztabu medycznego reprezentacji Polski i wspierał kadrowiczki oraz kadrowiczów podczas turniejów Billie Jean King Cup – między innymi w Gliwicach, Gorzowie Wielkopolskim i Radomiu. Jeździł też z reprezentacją na Puchar Davisa i igrzyska olimpijskie. Rok temu dzielił się swoim doświadczeniem i wiedzą na Kongresie Tenisa Dziecięcego.
W jego CV są nazwiska, które nikomu dziś nie trzeba przedstawiać. W 2019 i 2020 roku, gdy wielka kariera dopiero się zaczynała, współpracował z Igą Świątek. Pomagał też Magdzie Linette. Teraz, przy najlepszym wyniku Chwalińskiej w karierze, to on – człowiek, którego kibice zwykle nie zauważają – trafił na zdjęcie, które sama zawodniczka uznała za warte pokazania światu.