Czy faworyci utrzymają tempo narzucone na początku amerykańskiego sezonu na kortach twardych? W Cincinnati odpowiedź brzmiała: tak, przynajmniej na razie.
Taylor Fritz wchodził w turniej z formą trudną do jednoznacznej oceny. Sezon zaczął od triumfu w Waszyngtonie, ale w Montrealu odpadł już po pierwszym meczu. W Cincinnati los oszczędził mu I rundy, w II zaś 28-letni Kalifornijczyk rozprawił się z Alexem Michelsenem 6:3, 6:4. Mecz zajął mu zaledwie 85 minut. Statystyki mówią same za siebie: siedem asów serwisowych, 63 proc. wygranych punktów przy swoim podaniu i aż 25 zagrań kończących. Trzy przełamania rywala wystarczyły, by zapewnić mu awans do 1/16 finału.
Brandon Nakashima, niedawny finalista Montrealu, poradził sobie bez większego wysiłku z Aleksandarem Kovaciciem – 6:2, 7:5. Rozstawiony z numerem 27 Amerykanin w III rundzie natrafi na Daniiła Miedwiediewa, rozstawionego z „czwórką” Rosjanina, który triumfował w Cincinnati w 2019 roku. Zapowiada się jedno z ciekawszych starć kolejnej fazy turnieju.
Lorenzo Musetti, rozstawiony z numerem 10, upora się z Danielem Altmaierem 6:4, 6:2 – cztery przełamania w meczu trwającym półtorej godziny mówią o wyraźnej przewadze Włocha. Równie pewnie wyglądał Andriej Rublow, finalista tego turnieju sprzed pięciu lat. Rosjanin pokonał Pablo Carreno 7:6(5), 6:1 w swoim pierwszym meczu tegorocznej edycji.
Niespodzianki i argentyński akcent
Nie zabrakło też zaskoczeń. Rozstawiony z numerem 13 Portugalczyk Nuno Borges pokonał turniejową „dwudziestkę” Francisco Cerundolo 6:4, 6:4, eliminując 24-letniego Argentyńczyka i awansując do IV rundy. Kłopotów przysporzył za to jego imiennik po ojcu, Juan Manuel Cerundolo – tym razem rozstawionemu z numerem 25 Arthurowi Rinderknechowi. Argentyńczyk wygrał po ponad trzyipółgodzinnej batalii 4:6, 7:6(3), 7:6(5).
Cincinnati Open to jeden z dziewięciu turniejów rangi ATP Masters 1000, rozgrywany na kortach twardych w USA. Pula nagród w tej edycji wynosi 9 415 700 dolarów.