Czwartek, 9 lipca, kort centralny w Londynie. Marta Kostiuk, rozstawiona jako dwunasta, weszła na mecz z pokaźnym dorobkiem – po drodze do półfinału odprawiła Jasmine Paolini i Emmę Navarro. Linda Noskova nie pozwoliła jej jednak pójść dalej. Dwa sety, dwa razy 6:4 – Czeszka zameldowała się w finale.
Noskova jest rozstawiona z numerem 9 i nigdy wcześniej nie grała w finale Wielkiego Szlema. Teraz zagra o tytuł na Wimbledonie. Naprzeciwko stanie jej rodaczka – Karolina Muchova, która w drugim półfinale wyeliminowała Coco Gauff w trzech setach. Finał w sobotę, 11 lipca o 17:00, będzie więc w całości czeski.
Droga do finału
Noskova szła przez turniej bez zbędnych przestojów. W 3. rundzie wyeliminowała Soranę Cirsteę, w ćwierćfinale – Elise Mertens. Kostiuk poradziła sobie podobnie: najpierw Navarro w 3. rundzie, potem Paolini w ćwierćfinale. Ukrainka z Kijowa przez większość turnieju grała pewnie – tylko raz oddała pierwszego seta, w meczu 2. rundy z Anną Blinkową. W półfinale Noskova, sklasyfikowana na 13. miejscu w rankingu WTA, okazała się jednak wyraźnie lepsza.
Tegoroczny Wimbledon przebiega bez największych faworetek. Aryna Sabalenka, liderka rankingu WTA, odpadła już w pierwszej fazie turnieju. Iga Świątek i Jelena Rybakina pożegnały się z rywalizacją równie wcześnie. To właśnie te nieobecności otworzyły drogę tenisistkom z drugiego szeregu – i teraz dwie z nich powalczą o trofeum.
Muchova zna już smak wielkoszlemowego finału. W 2023 roku przegrała decydujący mecz Rolanda Garrosa z Igą Świątek. Noskova tego doświadczenia nie ma. Czy to zaważy w sobotę – przekonamy się o 17:00.