Pierwszy set skończył się wynikiem 5:7 — i już wtedy było wiadomo, że to nie jest ten dzień. Drugi przyniósł tylko potwierdzenie: Katarzyna Kawa odpadła z turnieju WTA w Antalyi, przegrywając z Anheliną Kalininą 5:7, 2:6. Tytułu w Turcji nie będzie.
Wynik półfinału nie oddaje jednak tego, jak solidną drogę Polka przebyła przez cały tydzień. Zaczęło się 3 marca od pierwszej rundy i meczu z Majar Szarif — Kawa wygrała 6:3, 1:6, 6:2, rozstrzygając trzecią partię bez większych wątpliwości. Dzień później, 5 marca, İpek Öz nie miała już nic do powiedzenia: 6:4, 6:0. Dwie partie, żadnych komplikacji.
Prawdziwym sprawdzianem formy okazał się ćwierćfinał. 6 marca Kawa zmierzyła się z Tamarą Zidanšek i wygrała 6:1, 6:4 — pewnie, dyktując warunki gry od pierwszej do ostatniej piłki. Ten mecz otworzył jej drzwi do najlepszej czwórki turnieju.
Półfinał za wysoko
Kalinina okazała się rywalką z innej półki. Kawa zajmuje 146. miejsce w rankingu singlowym WTA — i mimo to dotarła do strefy medalowej prestiżowego turnieju w Antalyi. Porażka w półfinale boli, ale cały tydzień gry broni się sam.