W poniedziałek rano w zestawieniu WTA zaszła zmiana, która na pierwszy rzut oka nie miała żadnego sensu: Iga Świątek wycofała się z turniejów w Ningbo i Tokio, co oznacza dla niej koniec sezonu 2026. Mimo to awansowała w rankingu – z dziewiątej na ósmą pozycję.
Paradoks wyjaśnia się szybko. Polka poszła do góry nie za sprawą własnej gry, lecz dlatego, że punkty za jej ubiegłoroczny występ w Tokio odpisano Czeszce Lindzie Noskovej. To jednak sytuacja chwilowa – Świątek wkrótce straci punkty za WTA Finals 2025 i ponownie znajdzie się za rywalką z Czech. Nosková już wcześniej zapewniła sobie miejsce na Mistrzostwach WTA jako zwyciężczyni Wimbledonu, a jako Czeszka wciąż może powiększać swój dorobek punktowy jako pewna uczestniczka tego turnieju.
Polskie tenisistki w nowym rankingu
Najlepiej spośród Polek wypada wciąż Maja Chwalińska, która zachowała najwyższą w karierze 11. pozycję – efekt triumfu w turnieju w Wuhan. Zawodniczka zrobiła sobie jednak przerwę na regenerację: zrezygnowała z gry w Ningbo, a mimo planowanego debiutu w Tokio w tym tygodniu, także z niego się wycofała.
Słabiej ostatnie tygodnie zapisała Magdalena Fręch. Skreczowała w kwalifikacjach turnieju w Ningbo i w poniedziałek spadła z 47. na 50. miejsce. Zupełnie inaczej poszło Magdzie Linette – poznanianka awansowała na 71. pozycję po wygranym pojedynku w Osace, a w najbliższym czasie zagra w chińskim Kantonie.
Prawdziwą niespodzianką jest za to Katarzyna Kawa. Kryniczanka grająca w Ningbo z kwalifikacji dotarła tam do ćwierćfinału, co wywindowało ją na najwyższą w karierze 106. pozycję. W najbliższych tygodniach powalczy o debiut w Top 100 i miejsce w głównej drabince Australian Open 2027.
Pozostałe Polki odnotowały drobne przesunięcia. Martyna Kubka spadła nieznacznie, na 148. miejsce. Linda Klimovicova osunęła się w klasyfikacji i jest obecnie 267. zawodniczką świata – ta lokata nie uprawnia jej jeszcze do gry w eliminacjach Australian Open 2027. W górę poszła z kolei Weronika Falkowska, teraz 287. w rankingu.
Na szczycie światowej klasyfikacji w sensie hierarchii nic się nie zmieniło, ale pozycja liderki stała się jeszcze pewniejsza. Kazaszka Jelena Rybakina umocniła się na czele rankingu po wygraniu turnieju w Ningbo i jest o krok od zapewnienia sobie pierwszego miejsca na koniec 2026 roku. Za nią plasują się Białorusinka Aryna Sabalenka oraz Rosjanka Mirra Andriejewa, a Top 5 zamykają Amerykanki Jessica Pegula i Coco Gauff.