Ćwierćfinał w Pekinie, Elise Mertens po drugiej stronie siatki i mecz, który Iga Świątek znów nie dokończyła tak, jak by chciała. To właśnie ten moment uruchomił dyskusję o stanie mentalnym 25-letniej Polki — która, mimo wszystko, wciąż ma w zasięgu miejsce w WTA Finals.
Po wakacjach sezon Świątek miał swoje momenty. W sierpniu wygrała turniej WTA 1000 w Toronto, przerywając blisko 11-miesięczną serię bez tytułu. Chwilę później było półfinałowe wejście w Cincinnati, a na US Open zatrzymała się na 1/8 finału. Potem Pekin i przegrana z Mertens w ćwierćfinale — wynik, który na tle tak dobrej serii zabrzmiał jak zgrzyt.
Właśnie w tym kierunku poszła rozmowa Bogdana Rymanowskiego z Karoliną Karolczak na kanale „Rymanowski Live”. Karolczak, opisywana jako mentorka skutecznego planowania i realizacji celów, nie miała wątpliwości, gdzie szukać źródła wahań formy Polki.
Tam jest widoczna potrzebna praca nad mentalem. Bo to się rozgrywa w głowie.
Karolczak sięgnęła po porównanie, które w tenisie brzmi jak najwyższy możliwy punkt odniesienia — Novaka Djokovicia. Serb, jak przypomniała, poświęcił ogrom czasu na pracę nad psychologiczną stroną swojej gry. Przywołała nawet konkretną historię z jego wywiadu u Jaya Shetty’ego: Djokovic opisywał tam, jak „hakował” własny mózg technikami NLP — słyszał wykrzykiwane z trybun imię przeciwnika i w głowie zamieniał je na swoje, „Nole, Nole, Nole”.
Dlaczego Świątek wygrywa — i dlaczego przegrywa
Dla Karolczak liczy się nie tyle szukanie błędów w ostatnich meczach, ile powrót do fundamentów. „Patrząc na moment, według mnie trzeba wrócić do początku. Dlaczego ona wygrywa, co jest u podstawy jej motywacji i co powoduje stres w momencie przegrywania” — mówiła w rozmowie z Rymanowskim. To pytanie o mechanizm, nie o pojedynczy set czy jeden returned forehand.
Świątek ma po swojej stronie zespół, który tą sferą zajmuje się od lat — psycholożką reprezentantki Polski jest Daria Abramowicz. Teraz czeka ją kolejny test w praktyce. Polka zagra w turnieju WTA 1000 w Wuhanie, gdzie zacznie od drugiej rundy, a jej rywalką będzie Magdalena Fręch albo reprezentantka Tajlandii.
Stawka jest jasna: punkty do rankingu i do klasyfikacji WTA Finals, w której Świątek wciąż ma szanse na udział. Pytanie postawione przez Karolczak zostaje jednak otwarte. I to ono, a nie kolejny wynik, może ostatecznie zdecydować, jak Polka wejdzie w ostatnie tygodnie sezonu.