Lorenzo Musetti pokonał Matteo Arnaldiego 6:1, 6:4 w I rundzie turnieju ATP 250 w Lyonie. Obaj reprezentują Włochy, ale o wyrównanej walce nie było mowy – różnica klasy była widoczna od pierwszych gemów.
Spotkanie zamknęło się w 80 minut. Musetti, 24-letni zawodnik pochodzący z Carrary, przez cały mecz ani razu nie oddał własnego podania. Do tego pięć asów serwisowych i aż 15 uderzeń kończących akcję – a przy tym cztery wykorzystane przełamania na pięć okazji. Taki bilans nie zostawiał Arnaldiemu złudzeń.
To już piąte z rzędu zwycięstwo Musettiego nad Arnaldim w bezpośrednich starciach na poziomie głównego cyklu – rywal wciąż czeka na pierwszy triumf w tej rywalizacji. Warto jednak spojrzeć szerzej na sezon obu Włochów. Rok 2026 nie jest dla Musettiego udany – zmaga się z problemami zdrowotnymi, przez co wypadł poza czołową dwudziestkę piątkę rankingu ATP. Mimo to w Lyonie gra z numerem szóstym. Zupełnie inaczej wygląda to u Arnaldiego – w Paryżu doszedł do półfinału Rolanda Garrosa, co jest jego życiowym osiągnięciem.
W II rundzie na Musettiego czeka Moise Kouame. To zaledwie 17-letni Francuz, który do stawki turnieju Grand Prix Auvergne-Rhône-Alpes trafił dzięki dzikiej karcie. Już w pierwszej rundzie pokazał, że nie przyjechał do Lyonu na wycieczkę, pokonując Lorenzo Sonego 7:6(2), 6:4.
Kolejne niespodzianki i walka o miejsca w drabince
Kouame nie był jedynym młodzieniakiem, który namieszał w Lyonie. Felix Balshaw, 20-letni reprezentant gospodarzy, pokonał Jaime Farię 6:2, 4:6, 6:3. Dla Francuza to pierwsze w karierze zwycięstwo na poziomie głównego cyklu – symboliczny przełom.
W poniedziałek odbyły się też mecze decydującej rundy kwalifikacji. Do głównej drabinki turnieju przebili się Pierre-Hugues Herbert, Borna Gojo, Kyrian Jacquet i Clement Tabur. Stawka w Lyonie powiększyła się więc o kolejnych zawodników gotowych namieszać wśród rozstawionych faworytów.