W Porto nie było długo o czym dyskutować. Filip Pieczonka i Aleksander Donski, rozstawieni z numerem trzecim, rozprawili się w pierwszej rundzie z Michaelem Geertsem z Belgii i Vijayem Sundarem Prashanthem z Indii. Wynik? 6:1, 6:4. Polsko-bułgarska para zapewniła sobie w ten sposób miejsce w ćwierćfinale turnieju ATP Challenger.
Dla Pieczonki to powrót na kort, który zna doskonale. Rok wcześniej triumfował właśnie w deblu w Porto, grając wtedy u boku Szymona Kielana. Teraz formę potwierdza w nowym zestawieniu – z Donskim. Para rozstawiona z „trójką” pokazuje, że to nie przypadkowy duet.
Współpraca obu zawodników zaczęła się zresztą nie w Porto, a tydzień wcześniej – w Saint-Tropez. Tam Donski i Pieczonka również dotarli do ćwierćfinału. Teraz powtarzają ten wynik, tyle że stawka jest wyższa.
Trzeci polski duet w ćwierćfinale
Awans Pieczonki i Donskiego to niejedyny powód do zadowolenia dla polskiego tenisa w Porto. Do ćwierćfinału gry podwójnej przebili się także Szymon Walków i Szymon Kielan – ten sam Kielan, z którym Pieczonka triumfował rok temu. W fazie pucharowej turnieju mamy więc już trzeci polski akcent w rywalizacji deblowej.
O miejsce w półfinale Donski i Pieczonka powalczą z parą Ariel Behar z Urugwaju i Joshua Paris z Wielkiej Brytanii. Rywale, podobnie jak Polak z Bułgarem, będą chcieli grać na fali dobrej dyspozycji z ostatnich tygodni. Na kort wejdzie jednak obrońca tytułu z Porto – z dodatkowym atutem w postaci znajomości tego kortu i smaku zeszłorocznego zwycięstwa.