Losowanie zapowiadało wyrównany pojedynek — „Kamil Majchrzak trafił na Yannicka Hanfmanna w I rundzie turnieju w Szanghaju”. Rzeczywistość przerosła jednak te oczekiwania. Na korcie rozegrano mecz, w którym żaden z trzech setów nie skończył się inaczej niż tie-breakiem.
Hanfmann wyprzedza Polaka w rankingu ATP o 13 pozycji. Historia wzajemnych starć sprzyjała jednak raczej Majchrzakowi. Grali tylko raz, w 2021 roku — Polak wygrał wtedy w dwóch setach w drodze do finału Challengera w Szczecinie. Tym razem rewanż skończył się inaczej: Niemiec triumfował 6:7 (4), 7:6 (3), 7:6 (7).
Jedna statystyka mówi o tym meczu więcej niż opis setu po secie. We wszystkich 36 gemach zwyciężał tenisista serwujący. Żadnego przełamania, żadnego momentu słabości returnu — tylko ciąg wyrównanych, nerwowych gemów rozstrzyganych przy piłce serwisowej.
W pierwszym secie Majchrzak był bliski szybkiego rozstrzygnięcia tie-breaka — prowadził już 5-0. Hanfmann odpowiedział serią czterech punktów z rzędu, ale Polak zdołał domknąć seta wynikiem 7-4.
Drugi set to był już prawdziwy test nerwów. Przy wyniku 4:3 dla Hanfmanna Majchrzak nie wykorzystał czterech break pointów. Chwilę później sam musiał ratować się przed utratą seta — obronił piłkę setową i doprowadził do 5:5, choć Niemiec miał w sumie aż cztery szanse na zamknięcie partii jeszcze przed tie-breakiem. W samym tie-breaku inicjatywę przejął już Hanfmann. Wygrał go 7-3 i wyrównał na seta.
Trzeci tie-break i trzecia piłka meczowa
O losie meczu musiał więc zdecydować trzeci set. Tam też żadna ze stron nie zanotowała ani jednego skutecznego break pointa — skuteczność po obu stronach wyniosła 0 procent. Set musiał więc trafić do kolejnego tie-breaka.
Tam Majchrzak przegrywał już 0-3. Zdołał jednak wyrównać na 3-3, a później nawet objął prowadzenie 5-4. To wciąż było za mało. Hanfmann przy trzeciej piłce meczowej dopiął swego — wygrał tie-breaka 9-7 i cały mecz.
Niemiec awansował do II rundy turnieju w Szanghaju, gdzie zmierzy się z Francesem Tiafoe. Majchrzakowi zostaje gorycz porażki w meczu, w którym przez trzy sety nie padło ani jedno przełamanie po żadnej ze stron siatki.