W niedzielę 27 września w hali Shenzhen Bay Sports Center w chińskim Shenzhen padł ostatni punkt turnieju finałowego Pucharu Billie Jean King. Czeszki pokonały Ukrainę 2:0 i znów sięgnęły po tytuł mistrzyń świata. Drużyna prowadzona przez kapitan Barborę Strycovą triumfowała w tych rozgrywkach po raz pierwszy od ośmiu lat – a licząc całą historię turnieju, zrobiła to już dwunasty raz.
O losach finału zdecydowały już gry pojedyncze. Jako pierwsza na kort wyszła Karolina Muchova, finalistka Wimbledonu 2026. Anhelinę Kalininę pokonała 6:2, 6:3, a całe spotkanie zamknęło się w 70 minutach. Potem przyszła kolej na Lindę Noskovą, mistrzynię Wimbledonu 2026 – ta zmierzyła się z Eliną Switoliną i wygrała 6:3, 7:6(5) po godzinie i 33 minutach walki.
Dwa zwycięstwa w singlach wystarczyły Czeszkom do kompletu punktów, więc zaplanowany na koniec dnia debel – Anhelina Kalinina i Ludmiła Kiczenok kontra Marie Bouzkova i Katerina Siniakova – w ogóle się nie odbył.
Droga do finału i historyczny występ Ukrainek
Po drodze Czeszki wyeliminowały najpierw Wielką Brytanię, potem Hiszpanię. Znamienne, że w całym turnieju finałowym żadnego meczu nie musiały rozstrzygać deblem – za każdym razem wystarczały im gry pojedyncze.
Dla reprezentacji Ukrainy sam finał w Shenzhen był już historią – nigdy wcześniej nie zagrały o tytuł mistrzyń świata. Do turnieju finałowego awansowały drugi rok z rzędu. Rok wcześniej o finale mogły tylko pomarzyć – w półfinale zatrzymały je Włoszki.