Pod koniec pierwszego seta meczu z 16-letnią Xinran Sun Coco Gauff nagle przerwała wymianę – migające bandy reklamowe wokół kortu zaczęły jej przeszkadzać. Sędzia przychylił się do jej prośby i powtórzył punkt, co część pekińskiej publiczności przyjęła z wyraźnym niezadowoleniem. Amerykanka mecz i tak wygrała, 7:5, 6:1, tyle że prawdziwe kłopoty zaczęły się dla niej dopiero po zejściu z kortu.
Chwilę po końcowym gwizdku na profile Gauff w mediach społecznościowych spadła lawina komentarzy. Spora część z nich miała charakter wprost rasistowski. Do zajścia doszło podczas turnieju WTA 1000 w Pekinie – jednego z najważniejszych punktów tenisowego kalendarza w Azji.
22-letnia Gauff nie zostawiła tego bez komentarza. Krytyka jej zachowania na korcie jest w porządku, zaznaczyła, ale nie może stać się pretekstem do rasistowskich wycieczek. Dodała, że przerwanie wymiany i prośba o powtórzenie punktu były zgodne z przepisami – nic niezwykłego. „To było dla mnie wyczerpujące” – przyznała, opisując emocje tamtych dni.
Rzecznik WTA w oświadczeniu przekazanym agencji AFP potępił rasistowskie ataki, jakie spadły na Coco Gauff.
WTA deklaruje wsparcie, ale problemy sportowe nie ustępują
Organizacja zapewniła, że jest w bieżącym kontakcie z zawodniczką i zaoferowała jej pełne wsparcie. Sprawa nabrała dodatkowego wymiaru, bo już w kolejnym meczu w Pekinie gra Gauff wyraźnie się posypała. Amerykanka przegrała z Elise Mertens 3:6, 3:6, notując aż 34 niewymuszone błędy, w tym osiem podwójnych błędów serwisowych. Ona sama nie szukała jednak wymówek – powiedziała wprost, że to przede wszystkim ona nie zagrała na odpowiednim poziomie.
Skutki całej sytuacji wykraczają poza sam turniej w Pekinie. Gauff nie wystąpi w zaczynającym się 12 października turnieju WTA 1000 w Wuhan, gdzie broniła tytułu z poprzedniego roku. Jak wyjaśniła, po długim sezonie jej organizm potrzebuje teraz odpoczynku i regeneracji.