Jeszcze w minioną niedzielę Carlos Alcaraz świętował w londyńskiej O2 Arenie triumf drużyny Europy w Pucharze Lavera nad zespołem Reszty Świata. Kilka dni później stał już na korcie w Tokio, po drugiej stronie globu, by rozpocząć zmagania w turnieju ATP 500. Taki skok między strefami czasowymi nie mógł przejść bez echa – i rzeczywiście odcisnął się na jego pierwszym meczu.
W czwartek 1 października 2026 roku Alcaraz pokonał Amerykanina Alexa Michelsena 7:6(1), 4:6, 6:1. Zajęło mu to dwie godziny i 31 minut. Numer trzeci światowego rankingu ATP nie uniknął wahań formy – musiał odrabiać stratę seta i tylko w trzeciej partii odzyskał pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania.
Po meczu Hiszpan nie kryl, że przestawienie się na warunki panujące w Tokio było wyzwaniem. „Kort z pewnością jest nieco wolniejszy niż te w hali, więc przystosowanie się do tych warunków i dostosowanie mojego stylu gry było dość nietypowym doświadczeniem. Było trudno, ale cieszę się, że potrafiłem zaakceptować sytuację, zrozumieć, jak muszę grać, i ostatecznie odnieść zwycięstwo” – powiedział Alcaraz.
W kolejnej rundzie czeka go starcie z Włochem Matteo Arnaldim. Statystyka wyraźnie przemawia na korzyść Hiszpana: w dwóch dotychczasowych meczach głównego cyklu ATP wygrał oba – najpierw na US Open 2023, a później w Indian Wells podczas BNP Paribas Open 2024.
Jodar, też po Pucharze Lavera, wypada z turnieju
Znacznie gorzej zakończył się dzień dla innego Hiszpana. Rafael Jodar, rozstawiony z czwartym numerem, przegrał w pierwszej rundzie z Paragwajczykiem Adolfo Danielem Vallejo 1:6, 3:6. 20-letni zawodnik, podobnie jak Alcaraz, musiał w błyskawicznym tempie przelecieć z Londynu po Pucharze Lavera i zmienić kontynent oraz strefę czasową – i to najwyraźniej dało się odczuć na korcie.
Zwycięski Vallejo zagra w sobotę o ćwierćfinał z Matteo Berrettinim. Włoch dotarł do tego etapu po zwycięstwie nad Alejandro Davidovichem Fokiną 1:6, 7:6(1), 6:4 – mecz trwał dwie godziny i 21 minut. Sam Davidovich Fokina przyjechał do Tokio w dobrej formie, bo wcześniej pokonał Huberta Hurkacza w finale Chengdu Open 2026.
Hurkacz zresztą zostawił swój ślad w drabince turnieju w inny sposób. W Chengdu, w półfinale, pokonał Denisa Shapovalova, który teraz w Tokio awansował do drugiej rundy po wygraniu z Japończykiem Sho Shimabukuro 7:5, 6:1 w godzinę i 24 minuty. W sobotę Kanadyjczyk zmierzy się z Chilijczykiem Alejandro Tabilo.
Rywalizacja w głównej drabince Kinoshita Group Japan Open Tennis Championships 2026 potrwa do wtorku 6 października. Turniej rozgrywany jest na korcie twardym, a jego pula nagród wynosi 2,342 mln dolarów. Zwycięzca singla zarobi czek na 437,9 tys. dolarów i zgarnie 500 punktów do rankingu ATP.