„Nie jest znana nowa data meczu” — krócej sytuacji wokół zaległego spotkania Unii Oświęcim z STS-em Sanok-Sokół w TAURON Hokej Lidze podsumować się nie da.
Spotkanie pierwotnie miało zostać rozegrane 20 września. Do meczu jednak nie doszło — część sanockiej kadry w tym czasie grała w Pucharze Ukrainy. Działacze wyznaczyli więc nowy termin, 6 października. I ten też spalił na panewce.
Powód jest prozaiczny, choć formalnie nie do obejścia. W dniach 6-7 oraz 13-14 października rozgrywane są mecze Hokejowej Ligi Mistrzów. A zgodnie z umową zawartą przez organizatorów, w terminach CHL nie można rozgrywać spotkań TAURON Hokej Ligi. Ta sama blokada obowiązuje także w terminie finału Hokejowej Ligi Mistrzów — pole manewru robi się więc jeszcze węższe.
Kalendarz coraz bardziej napięty
Problem w tym, że wolnych okienek w najbliższych tygodniach praktycznie nie ma. 27 października terminarz jest już zajęty — tego dnia GKS Katowice zagra ze STS-em Sanok-Sokół. Mecz ten rozegrany zostanie awansem, bo katowiczanie startują w Pucharze Kontynentalnym.
31 października odbędzie się ostatnia kolejka TAURON Hokej Ligi przed zgrupowaniem reprezentacji Polski. Potem zawodnicy dostaną kilka dni wolnego i rozjedzie się do domów. Organizatorom realistycznie zostaje jedna opcja na dogranie zaległego spotkania: 10 lub 11 listopada, już po zgrupowaniu kadry.
Presja czasu nie wynika tylko z kalendarza bieżącej kolejki. Druga runda rozgrywek, po której wyłonione zostaną cztery zespoły do Turnieju Finałowego Pucharu Polski, zakończy się w niedzielę 15 listopada. Te cztery ekipy zagrają w Turnieju Finałowym jeszcze przed Sylwestrem. Każdy dzień zwłoki z zaległym meczem Unii i STS-u to więc kolejny krok bliżej terminarzowego ścisku, który odczują już nie tylko te dwa kluby.