„Podopieczni Markusa Juurikkali mają za sobą udany weekend” – teraz ten dobry nastrój chcą przenieść na wyjazd, gdzie Unia Oświęcim zmierzy się ze STS-em Sanok Sokół.
Oświęcimianie jedą do Sanoka w dobrych nastrojach, choć grają w mocno osłabionym składzie z powodu problemów kadrowych. W ostatni weekend zdobyli komplet punktów – najpierw pokonali na własnym lodzie BS Polonię Bytom 3:2, a chwilę później Comarch Cracovię, też 3:2. Po dziesięciu spotkaniach Unia ma na koncie 19 punktów i zajmuje szóste miejsce w tabeli TAURON Hokej Ligi. Do trzeciego miejsca, które zajmuje ECZD Zagłębie Sosnowiec, traci sześć punktów, ale ma w zanadrzu dwa mecze rozegrane mniej od sosnowiczan.
Kadra przetrzebiona
Lista nieobecności w Oświęcimiu jest długa. Do gry nie jest gotowy Sami Aittokallio, a w tym sezonie nie zobaczymy już Adriana Ziobra. Z chorobami ostatnio zmagali się Erik Ahopelto oraz Severi Immonen – obaj mają być dostępni na weekendowe starcia. Mecz z Polonią przerwał dla siebie Olaf Bizacki, a w spotkaniu z Pasami z gry wypadł Damian Tyczyński, zaatakowany kolanem przez Jamesa White’a.
Rywal z Sanoka ma za sobą równie trudny tydzień, choć z zupełnie innego powodu. Polska część drużyny STS-u przegrała 0:6 z GKS-em Katowice, a potem 0:9 z ECZD Zagłębiem Sosnowiec. Jednocześnie ukraińscy zawodnicy zespołu rywalizowali w Pucharze Kontynentalnym – Sokił Kijów wystąpił w turnieju w Elektrenach. Tam w decydującym meczu przegrali po dogrywce z HK Mogo 3:4 i nie wywalczyli awansu do kolejnej rundy.
Statystyki jednoznacznie przemawiają na korzyść przyjezdnych. Unia po raz ostatni przegrała w Sanoku 27 lutego 2022 roku – od tamtej porażki minęło już 1697 dni. Tamten mecz pamiętają jednak trzej zawodnicy: Radosław Sawicki, Bartosz Florczak i Łukasz Krzemień, przy czym „Florek” grał wtedy jeszcze w barwach STS-u.