„Gavin McKenna urodził się 20 grudnia 2007 roku w Whitehorse, stolicy Jukonu” — jeszcze niedawno to zdanie nic nikomu nie mówiło poza rodziną i najbliższym otoczeniem chłopaka. Dziś ten sam fakt otwiera biografię zawodnika wybranego z numerem 1 draftu przez Toronto Maple Leafs.
Droga do tego momentu zaczęła się dużo wcześniej niż większość karier w hokeju. Jako 12-latek McKenna wyjechał z rodzinnych stron do RINK Hockey Academy w Kolumbii Brytyjskiej. Już w sezonie 2021/2022, grając w CSSHL z zawodnikami nawet o kilka lat starszymi, zdobył 65 punktów w 35 spotkaniach. Potem było jeszcze lepiej — 97 punktów (34 bramki, 63 asysty) w 61 meczach sezonu zasadniczego. Gdy przeniósł się do akademickiego hokeja w barwach Penn State Nittany Lions, już w debiutanckim sezonie zanotował 51 punktów w 35 spotkaniach, w tym 15 goli i 36 asyst. Liczby nie odbiegały od tego, do czego zdążył przyzwyczaić kibiców — wyższy poziom rozgrywek najwyraźniej mu nie przeszkadzał.
Kariera reprezentacyjna nabrała tempa w 2023 roku, gdy McKenna zadebiutował w barwach Kanady na World Under-17 Hockey Challenge. Rok później, na mistrzostwach świata U18, zdobył 20 punktów w zaledwie siedmiu meczach — nowy rekord kadry. Nie zawsze jednak szło mu tak gładko. W 2025 roku Kanada odpadła z MŚ U20 już w ćwierćfinale, a sam McKenna zanotował wtedy trzy punkty w pięciu spotkaniach. Rewanż przyszedł rok później: w 2026 roku Kanadyjczycy wywalczyli brąz, a McKenna dołożył do tego 14 punktów — cztery gole i dziesięć asyst — w siedmiu meczach.
Cień poza lodowiskiem
Sportowa historia McKenny ma jednak i mroczniejszy rozdział. Na początku 2026 roku młody Kanadyjczyk usłyszał zarzuty niezwiązane ze sportem. Miał dwukrotnie uderzyć 21-letniego mężczyznę w twarz, łamiąc mu szczękę na tyle poważnie, że konieczna była operacja. Sprawa położyła się cieniem na przygotowaniach do draftu — choć finalnie nie zmieniła nic w kwestii wyboru z numerem 1.
Dla Toronto Maple Leafs to transfer o szczególnej wadze. Klub ma za sobą sezon 2025/2026, o którym najlepiej byłoby zapomnieć — po raz pierwszy od 2016 roku Maple Leafs nie awansowali do play-off, a w Dywizji Atlantic skończyli na ostatnim miejscu. W takich okolicznościach numer 1 draftu to nie tylko pocieszenie po słabym sezonie, ale realna szansa na odbudowę.
Czy Gavin McKenna stanie się twarzą przemiany Toronto? Teraz musi udowodnić to samo, co w juniorach — tyle że na najwyższym, zawodowym poziomie.