We wtorek Bogdans Hodass dostał wezwanie do sądu za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Już dwa dni później, w czwartek, Jukurit Mikkeli ogłosił, że 23-letni obrońca nie jest już zawodnikiem klubu.
Fiński klub rozwiązał kontrakt z łotewskim defensorem za porozumieniem stron. Powód był jeden – wezwanie do sądu w sprawie jazdy po alkoholu. Jukurit przekazał, że dowiedział się o incydencie i nie zamierzał przechodzić obok niego bez reakcji. Postępowanie sądowe wciąż trwa.
Serwis jatkoaika.com napisał, że Hodass padł ofiarą pozasportowego incydentu, który ostatecznie zakończył jego przygodę z klubem. Sam klub nie owijał w bawełnę, oceniając zachowanie zawodnika jako sprzeczne z wartościami, którymi kieruje się organizacja.
Słowa przeprosin od zawodnika
Hodass nie próbował bagatelizować sytuacji. „Zachowałem się nieodpowiedzialnie i głupio. Mój błąd doprowadził do postępowania sądowego, a we wtorek tego tygodnia otrzymałem wezwanie do sądu w związku z prowadzeniem pojazdu pod wpływem alkoholu” – przyznał obrońca.
Zawodnik potwierdził też, że rozstanie z klubem było wspólną decyzją. „Otwarcie omówiliśmy tę sytuację z klubem i doszliśmy do wspólnego rozwiązania, w którym mój kontrakt zostaje zakończony. Chcę przeprosić klub i całą społeczność za mój błąd oraz wziąć odpowiedzialność za swoje głupie i nieodpowiedzialne zachowanie” – dodał Hodass, przepraszając klub i całą jego społeczność za swój błąd.
Hodass grał w barwach Jukuritu od poprzedniego sezonu. W tej kampanii zdążył rozegrać 11 meczów, zapisując na swoim koncie cztery punkty – jedną bramkę i trzy asysty. Co dalej z jego karierą? Na razie nie wiadomo nic – sprawa sądowa czeka na rozstrzygnięcie.