„Krzysztof Maciaś w barwach Vitkovic”, „Paweł Zygmunt w ekipie z Litvínova” – od pierwszej kolejki czeskiej Tipsport Ekstraligi kibice wypatrują tych nazwisk w tabelach statystyk. Na razie na próżno. Obaj Polacy wciąż nie zdobyli ani jednego punktu w tym sezonie.
Maciaś gra w Vitkovicach – klubie, który po trzech kolejkach zamyka tabelę czeskiej ligi. Zygmunt reprezentuje barwy Litvínova, drużyny radzącej sobie zdecydowanie lepiej, obecnie na 6. miejscu. Sytuacja drużynowa różni ich mocno, ale w jednym są zaskakująco zgodni: obu ciągnie się ta sama punktowa susza, sięgająca jeszcze poprzedniego sezonu.
Liczby mówią same za siebie. Maciaś ostatni punkt zdobył 4 marca. Zygmunt – 22 kwietnia. Od tamtej pory minęło już kilka miesięcy, a żaden z nich nie zdołał się przełamać w nowych rozgrywkach.
Czwarta kolejka raczej nie ułatwi im zadania. W terminarzu czekają mecze z niepokonanym liderem tabeli z Trzyńca oraz ze Spartą Praga – drużyną z ambicjami sięgania po najwyższe cele.
Wałęga liderem na Słowacji
Zupełnie inny obraz roztacza się na Słowacji. Kamil Wałęga, reprezentant Polski, występuje tam w barwach Vlci Żylina, w słowackiej Tipsport Ekstralidze. Jego klub prowadzi w tabeli, a sam Wałęga zdążył już zebrać dwa punkty w trzech ostatnich meczach.
Trudno o lepszy przykład tego, jak różnie może wyglądać start sezonu dla polskich hokeistów za granicą. Jedni wciąż czekają na przełamanie, inni od razu meldują się na fotelu lidera ligowej tabeli.