Polonia Bytom rozniosła we własnej hali Unię Oświęcim 5:1 w meczu otwierającym sezon THL 2026/2027. Decydujący cios spadł na gości już w drugiej tercji, choć o charakterze spotkania przesądziła błyskawiczna bramka strzelona w pierwszych sekundach gry.
96 sekund – tyle wystarczyło Ołeksijowi Woronie, by wykorzystać dogranie zza bramki od Tymoteusza Petrażyckiego i precyzyjnie huknąć pod poprzeczkę, zaskakując debiutującego w barwach gości bramkarza. To był najszybciej strzelony gol całego sezonu THL. Tym debiutantem okazał się Sami Aittokallio, który do końca swojego udziału w meczu musiał wyciągnąć krążek z siatki pięć razy. Worona nie poprzestał na jednym trafieniu – w 27. minucie podwyższył na 3:0, markując podanie i uderzając pod poprzeczkę. Gol zaliczono dopiero po analizie wideo, bo sędziowie liniowi sprawdzali ewentualny spalony. Ostatecznie Ukrainiec zapisał na koncie dwa trafienia i był jedną z głównych postaci tego starcia.
Między golami Worony do siatki trafił jeszcze Sebastian Wicher. W 24. minucie Andriej Bujalski dalekim podaniem uruchomił wychodzącego na czystą pozycję napastnika, a ten bez wahania huknął pod poprzeczkę, dając Polonii 2:0. Potem przyszła druga tercja – i istny nokaut. Gospodarze strzelili w niej cztery gole, ustalając wynik na 4:0 po dwóch częściach gry. Czwarte trafienie, w przewadze liczebnej, dołożył Christian Mroczkowski, piąte – Mateusz Bepierszcz.
Po serii ciosów w bramce Unii doszło do zmiany. Aittokallio nie wyszedł już na trzecią tercję. Jego miejsce zajął Igor Tyczyński, który spisał się dużo pewniej – kilka efektownych interwencji i już ani jednej straconej bramki do końca meczu. Honor gości uratował w 42. minucie Jan Sołtys, wykorzystując dogranie Damiana Tyczyńskiego i pokonując bramkarza Polonii z bliskiej odległości. To była jedyna bramka rywali w tym spotkaniu. Trzecia tercja zakończyła się wynikiem 0:1, a na tablicy wyników zawisło ostateczne 5:1 dla gospodarzy.
Kadrowe absencje po obu stronach
Trener Polonii Andriej Gusow poprowadził zespół do pewnego i w pełni zasłużonego zwycięstwa, choć nie mógł sięgnąć po kilku ważnych zawodników. W składzie zabrakło pierwszego bramkarza Bohdana Djaczenki, obrońcy Jauhienija Kamienieu oraz napastnika Pawła Wybirala – wszyscy trzej zmagają się z kontuzjami. Nie zagrał też Michał Zając, odpokutowujący karę meczu przeniesioną jeszcze z poprzedniego sezonu.
Kłopoty kadrowe nie ominęły też gości. Trener Markus Juurikkala nie mógł skorzystać z Bartosza Florczaka, Adriana Ziobra ani Rihardsa Marenisa – wszyscy leczą urazy dolnych partii ciała. Do tego doszła niespodziewana nieobecność Jere Jokinena, który nie dokończył poniedziałkowego treningu i ostatecznie zabrakło go w wyjściowym składzie na mecz.
Statystyki pokazują coś, czego wynik na tablicy nie oddaje – walkę było naprawdę wyrównaną. Polonia oddała 26 strzałów, Unia 25, a minuty karne rozłożyły się 4-8. Mecz sędziowali w parze głównej Marcin Majta i Mateusz Krzywda, liniami zajęli się Mateusz Kucharewicz i Oliwier Kasperek. Na trybunach zasiadło 1003 widzów.