Siódma minuta, 24. sekunda. Lukas Frick wykorzystuje podanie Frédérica Allarda i jako pierwszy tego wieczoru wpisuje się na listę strzelców. Na trybunach hali w Tychach zasiadło 2500 widzów, którzy przyszli zobaczyć, jak mistrz Polski poradzi sobie z jednym z gigantów europejskiego hokeja. Skończyło się na porażce 2:4 z HC Davos w meczu Hokejowej Ligi Mistrzów.
To był już trzeci mecz tyszan w fazie grupowej rozgrywek. Grali przed własną publicznością, jako broniący tytułu mistrz Polski.
Szwajcarzy szybko podwyższyli prowadzenie. W 17. minucie i 26. sekundzie Lars Steiner dobił odbity krążek z bliskiej odległości po podaniach Kena Jägera i Guusa Van der Kaaija — 0:2. Odpowiedź gospodarzy przyszła kilka minut później: Bartłomiej Pociecha, asystowany przez Bartłomieja Jeziorskiego, strzelił kontaktową bramkę przy przewadze pięciu na czterech w 27. minucie i 32. sekundzie, zmniejszając dystans na 1:2.
Davos odpowiada w przewadze, Tychy nie odpuszczają do końca
Goście dość szybko zdusili nadzieje na wyrównanie. Filip Zadina, również przy przewadze 5 na 4, podwyższył na 1:3 w 32. minucie i 48. sekundzie, asystowany przez Jägera i Dominika Egliego. Jakub Janik, zasilony podaniami Pociechy i Marka Viitanena, strzelił bramkę na 2:3 w 59. minucie i 51. sekundzie, tuż przed końcową syreną. Nadzieja na remis nie trwała jednak długo. Siedem sekund później Rasmus Asplund trafił do pustej bramki i ustalił ostateczny wynik — 2:4 dla HC Davos, asysta Brendana Lemieux i Svena Junga.
Statystyki pokazują wyrównaną walkę, choć goście oddali więcej strzałów — 33 wobec 26 GKS-u. Dyscyplina za to wypadła na korzyść gospodarzy: Tychy spędziły na ławce kar 8 minut, Davos aż 12. Nad przebiegiem meczu czuwali sędziowie główni Bartosz Kaczmarek i Patryk Kasprzyk oraz liniowi Łukasz Sośnierz i Michał Gerne.