Jeszcze w drugiej tercji Unia Oświęcim traciła do GKS-u Katowice 2:4. Wyglądało to fatalnie, ale w trzeciej odsłonie meczu biało-niebiescy odrobili straty, a w dogrywce Jere Jokinen dołożył gola, który dał im trzecie zwycięstwo z rzędu. Fiński napastnik decydujące trafienie uzyskał uderzeniem bez przyjęcia, z lewego bulika.
Bohaterem wieczoru został jednak ktoś inny. Matt Wilkins zdobył bramkę i do tego zanotował cztery asysty – Kanadyjczyk maczał palce dosłownie przy każdym golu swojej drużyny. To on trafił na 2:2 w momencie, gdy zespół gonił wynik po słabszym fragmencie meczu.
Początek spotkania należał do Unii, która już w 7. minucie objęła prowadzenie, grając w przewadze liczebnej. Potem jednak inicjatywę przejął GKS Katowice – najpierw wyrównał jeszcze przed przerwą, a po 40 minutach prowadził już 4:2. Trzecia tercja to jednak zupełnie inny mecz: drużyna Markusa Juurikkali odwróciła losy spotkania, a do remisu 4:4, również w przewadze liczebnej, doprowadził Otto Nieminen.
O zwycięstwie zdecydowały formacje specjalne. Oświęcimianie strzelili aż trzy gole w przewadze liczebnej, notując przy tym 75-procentową skuteczność w tym elemencie gry. Obok Wilkinsa formą błysnęli też Jimi Rönkkönen, Otto Nieminen oraz wspomniany już Jere Jokinen – każdy z nich zebrał po trzy punkty za bramki i asysty.
„Formacje specjalne są zawsze w centrum uwagi i stanowią ważną część meczów, a także główny powód, dla którego wygraliśmy ten mecz. Po prostu chęć blokowania strzałów i poświęcenie się przyczyniły się do zwycięstwa” – ocenił po meczu Wilkins.
35-letni napastnik przyznał, że nawet przy stanie 2:4 w szatni nikt nie tracił wiary. „Po prostu wierzyliśmy, że możemy grać lepiej. Mamy w zespole spore umiejętności, więc wierzyliśmy, że zdobycie dwóch bramek nie będzie dla nas problemem. Musieliśmy tylko bardziej skupić się na grze defensywnej” – wyjaśnił.
Wilkins liderem zespołu
Kanadyjczyk trafił do Oświęcimia przed obecnym sezonem i od razu stał się najbardziej produktywnym graczem zespołu – ma już na koncie osiem goli i siedem asyst. Zanim tu przyjechał, grał w ekstraligach słowackiej i francuskiej, a ostatni sezon spędził w międzynarodowej ICE Hockey League. Na europejskich lodowiskach występuje od dziewięciu lat.
„Szybko się zaaklimatyzowałem. Mamy świetną grupę chłopaków, dzięki którym bardzo łatwo było mi wtopić się w nowy zespół. »Chemia« między nami się rozwija, ale uważam, że jak dotąd jest naprawdę świetna i będzie się nadal umacniać” – powiedział Wilkins.
Trzy zwycięstwa z rzędu – tyle ma teraz na koncie Unia Oświęcim po wygranej w dogrywce. W piątek biało-niebiescy pojadą na mecz z ECZD Zagłębiem Sosnowiec, drużyną, którą jeszcze przed sezonem typowano do walki o mistrzostwo Polski.
„Wiemy, że to dobra drużyna, która ma skuteczną grę w przewadze. Musimy zachować dyscyplinę i być gotowi od samego początku meczu. Jeśli zagramy zgodnie z naszym stylem, wierzę, że wrócimy do domu z punktami” – zapowiedział przed tym starciem Wilkins.