Awans do turnieju finałowego Pucharu Polski wymyka się Cracovii z rąk po kolejnej porażce. Jak w takiej sytuacji młody zawodnik radzi sobie z presją? Comarch Cracovia przegrała z BS Polonią Bytom, a głos w tej sprawie zabrał Szymon Gumiński, napastnik krakowskiego klubu.
Drużyna miała realną szansę awansować do turnieju finałowego poprzez zajęcie miejsca w czołowej czwórce. Przed rozmową Pasy przegrały jednak dwa kolejne spotkania z rzędu, co nieuchronnie postawiło pytanie o to, czy presja związana z walką o Puchar Polski mogła mieć wpływ na te wyniki. Sam Gumiński przyznaje, że wraz ze zbliżającym się terminem rozstrzygnięć napięcie w szatni faktycznie rosło.
Zawodnik ocenia jednak tę presję inaczej, niż mogłoby się wydawać — jego zdaniem wpływała ona na drużynę bardziej pozytywnie niż negatywnie. W meczu z Bytomiem miał zresztą swoją szansę, by odmienić losy spotkania: w drugiej tercji znalazł się sam przed bramkarzem z krążkiem na kiju.
Zaufanie trenera i rola w zespole
Napastnik podkreślił, że mimo trudnego momentu nie brakuje mu wsparcia ze strony sztabu szkoleniowego. „Trener Krystian Dziubiński nam ufa” — przyznał młody zawodnik Cracovii. Wcześniej na konferencji prasowej trener Gusow zwracał uwagę, że młodzi gracze Cracovii dostają sporo minut na lodzie. Dziubiński stawia przy tym na rozwiązanie sprawdzone — ustawia młodych zawodników w formacjach z bardziej doświadczonymi partnerami.
To właśnie o rozwoju Gumiński opowiada najchętniej, gdy mowa o minionym roku. Autor rozmawiał z nim już rok wcześniej, mniej więcej na tym samym etapie poprzedniego sezonu. Dziś napastnik przyznaje, że początek obecnych rozgrywek pod względem punktowania wyglądał dosyć słabo. Mimo to nie ma wątpliwości, że przez ostatnie dwanaście miesięcy rozwinął się w pozytywnym kierunku — niezależnie od tego, że statystyki strzeleckie nie idą teraz w parze z tą oceną.
„Walczymy dalej i nie odpuszczamy” — taki przekaz płynie dziś z szatni Comarch Cracovii.
Kolejne tygodnie sezonu pokażą, czy deklarowana przez młodego napastnika wiara przełoży się wreszcie na wyniki na lodzie.