Dlaczego pierwszy od 12 lat europejski mecz Kölner Haie we własnym mieście nie odbędzie się w Kolonii? Odpowiedź jest prozaiczna: hala jest potrzebna na przygotowania do koncertu. Niemiecki klub po latach wraca w tym sezonie do europejskich pucharów i miał rozegrać dwa mecze Hokejowej Ligi Mistrzów we własnej hali. Jeden z nich jednak przeniesiono – i kibice mają tego dość.
Spotkanie z austriackim KAC Klagenfurt, zaplanowane na 12 września 2026 roku, powędrowało do Krefeldu, miasta oddalonego od Kolonii o jakieś 60 kilometrów. Powód? Amerykański girlsband Katseye zagra w Lanxess Arenie dzień później, 13 września. Jak tłumaczono tę decyzję, „hala musi być udostępniona na przygotowania do koncertu Katseye już dzień wcześniej, czyli 12 września”.
Reakcja kibiców przyszła szybko i była dobrze zorganizowana. 34 kluby kibica Kölner Haie wydały wspólne oświadczenie, zapowiadając bojkot meczu z KAC Klagenfurt. Ostrych słów w dokumencie nie brakuje: „Miejsce meczu domowego jest w domu i po 12 latach bez meczu europejskich pucharów mecz domowy w innym miejscu niż Kolonia jest nie do zaakceptowania”.
Rekordowa frekwencja, którą trudno przenieść
Złość fanów nie bierze się znikąd. W sezonie zasadniczym 2025-26 Kölner Haie jako pierwszy klub w historii Starego Kontynentu przebił barierę średniej frekwencji wynoszącą 18 tysięcy widzów na mecz. Konkretnie: każdy mecz drużyny oglądało średnio 18 112 kibiców, a przy pojemności Lanxess Areny wynoszącej 18 600 miejsc daje to wypełnienie na poziomie 97 procent. Na 15 z 26 spotkań sezonu wszystkie bilety wyprzedano.
Dla porównania: gdy Kölner Haie po raz ostatni grał w Hokejowej Lidze Mistrzów, w pierwszej edycji rozgrywek sezonu 2014-15, klub nie wyszedł nawet z grupy. Wszystkie domowe mecze rozegrano wtedy w Kolonii, ale na trybunach zasiadało średnio zaledwie 3 984 fanów – ułamek dzisiejszej frekwencji ligowej.
Najbliższa edycja Hokejowej Ligi Mistrzów wystartuje 3 września. Do meczu w Krefeldzie zostało więc jeszcze kilka miesięcy. Czasu wystarczy, by klub i organizatorzy koncertu spróbowali znaleźć rozwiązanie, zanim kibice naprawdę zbojkotują pierwszy od dekady mecz europejskich pucharów swojej drużyny.