Wrzesień się skończył, a Rusłana Baszyrowa w Toruniu jak nie było, tak nie ma. Formalności, które miały potrwać kilka dni, rozciągnęły się na tygodnie i wciąż nie pozwalają 29-letniemu skrzydłowemu dolecieć do Polski. W klubie cierpliwości już nie ma – nikt nie chce dłużej grać w niepełnym składzie.
KH Energa Toruń przyznała, że rusza na poszukiwania kolejnego napastnika, bo sprawy formalne Baszyrowa ciągną się bez końca. Zarazem klub od razu zastrzegł: kontraktu z nim nikt nie zrywa. Baszyrow wciąż jest zawodnikiem toruńskiego zespołu, umowa obowiązuje.
Prezes Marcin Jurzysta mówił o tej decyzji bez owijania w bawełnę. „Chcę też bardzo wyraźnie podkreślić: ta decyzja nie oznacza rozwiązania kontraktu z Rusłanem. Ustaliliśmy, że gdy tylko zakończy sprawy formalne i będzie mógł przyjechać do Polski, dołączy do zespołu i wzmocni nasz skład” – oświadczył.
Jak dodał, dalsze czekanie zaczęło po prostu odbijać się na drużynie na lodzie. „Dziś jednak, dbając o drużynę i jej sportowe interesy, nie możemy dłużej pozostawiać składu bez dodatkowego napastnika. Dlatego podjąłem decyzję o zatrudnieniu kolejnego zawodnika do formacji ofensywnej” – wyjaśnił prezes.
Kim jest Baszyrow i kogo szuka Energa
Rozmowy z kandydatami na nowego napastnika toczą się już teraz, klub nie czeka z założonymi rękami. Jurzysta zaznaczył jednak, że pośpiech nie może przesłonić jakości wyboru. „Nie chcemy podejmować pochopnych decyzji tylko po to, żeby jak najszybciej uzupełnić skład. Chcemy podpisać kontrakt z zawodnikiem, który rzeczywiście będzie dla nas wzmocnieniem i podniesie jakość drużyny” – podkreślił.
Strata jest tym bardziej bolesna, że Baszyrow w minionym sezonie był jednym z filarów ofensywy Energi. 46 meczów, 40 punktów – 19 goli i 21 asyst. Na ławce kar spędził w tym czasie tylko 46 minut, a jego bilans plus/minus wyniósł +13.
Jurzysta nie zostawił miejsca na niedomówienia. „Nie rezygnujemy z Rusłana. Wzmacniamy drużynę” – zapowiedział prezes KH Energi Toruń.