Pięć minut gry jeszcze nie minęło, a tablica świetlna w Nowym Targu pokazywała już 0:3 dla gości. Unia Oświęcim rozstrzygnęła mecz praktycznie w pierwszych minutach i ostatecznie rozbiła Podhale Nowy Targ 8:0 na jego własnym lodzie.
Trener gospodarzy Andrzej Świstak nie czekał długo z reakcją na kiepski start zespołu. Jak wspominał po meczu obrońca Podhala Krzysztof Jarczyk, szkoleniowiec poprosił o czas po trzeciej lub czwartej straconej bramce – próbował wtedy po prostu uspokoić drużynę.
Jarczyk nie szukał wymówek po klęsce. „Myślę, że Oświęcim bardzo dobrze grał. Od pierwszej tercji bardzo mocno zaczęli na nas, wrzutki do tercji, kręcili nami bardzo. My staraliśmy się bronić, ale nie wychodziło. Dobrze zaczęli, dobrze weszli w ten mecz, my trochę gorzej, ale staraliśmy się. W drugiej tercji trochę lepiej nam już poszło, mi się wydaje” – ocenił przebieg spotkania.
Powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej
To pierwszy sezon Podhala w ekstralidze po awansie – jeszcze rok temu klub z Nowego Targu grał na zapleczu TAURON Hokej Ligi. Mimo bolesnego wyniku Jarczyk podkreślał, że sama obecność w elicie to dla zespołu powód do satysfakcji.
„Cieszymy się z tego, że możemy grać. Tak naprawdę ja lubię grać w hokeja. Myślę, że cała drużyna lubi grać w hokeja. Fajnie, że dostaliśmy tę szansę, że gramy właśnie w Ekstralidze, bo w ostatnim sezonie byliśmy w pierwszej lidze. Fajnie, że dostaliśmy tę szansę, że możemy grać na najwyższym poziomie w Polsce”
Słowa obrońcy mówią same za siebie: mimo ciężkiej lekcji od Unii Oświęcim, w szatni Podhala dominuje raczej pokora i wdzięczność za awans niż rozpacz po dotkliwej porażce.