Unia Oświęcim pokonała Comarch Cracovię 3:2, ale sam wynik nie oddaje tego, co działo się na lodowisku. Sędziowie Marcin Majta i Bartosz Kaczmarek dwukrotnie sięgali po powtórki wideo – i za każdym razem kończyło się to karą meczu dla zawodnika gości.
Pierwsza kontrowersja wybuchła w 44. minucie, gdy James White zaatakował kolanem Damiana Tyczyńskiego. Sytuację od razu skierowano do analizy wideo. Po jej zakończeniu Kanadyjczyk usłyszał karę większą, a to oznaczało automatycznie karę meczu. White na co dzień broni barw Comarch Cracovii, więc dla drużyny był to bolesny cios akurat w kluczowym momencie spotkania.
Ciekawostka: przewinienie zasygnalizował Marcin Majta, choć w chwili zdarzenia stał po przeciwnej stronie lodowiska. Bliżej akcji był Bartosz Kaczmarek – mimo to ręki do interwencji nie podniósł on, a jego kolega. Ten szczegół nie umknął kibicom śledzącym powtórki z trybun i transmisji.
Drugie wykluczenie i decydujący zwrot akcji
Napięcie nie opadło nawet na chwilę. Zaledwie cztery minuty po incydencie z White’em sędziowie znów poprosili o zapis wideo. Tym razem pod lupą znalazło się starcie Aleksandra Szkrabowa z Kallem Valtolą, który poleciał na bandę. Szkrabow, podobnie jak wcześniej White z Comarch Cracovii, został wykluczony do końca meczu. Valtola gra dla Unii Oświęcim, więc to właśnie gospodarze skorzystali na zamieszaniu wokół tej akcji.
Dwa wykluczenia zawodników Cracovii w krótkim odstępie czasu mocno odcisnęły się na przebiegu końcówki meczu. Unia Oświęcim tej okazji nie zmarnowała: wykorzystała przewagę liczebną, odwróciła losy spotkania i ostatecznie zgarnęła komplet punktów.